do poznaniakow

hehe, odp "duzo firm" ;) to co moge poradzic - gazeta wyborcza w
poniedzialki ;)
swoja droga fajnie by bylo znac takie pewniaki, wtedy szukanie pracy
byloby tylko w bajkach ;p mi sie udalo po ~4mcach. trzymam kciuki!
anyway, wiem ze http://www.imperial-tobacco.com/ ostatnio szukalo sporo
ludzi..



ja prace mam od zaraz ("tam" gdzie w ubieglym roku. praca nie jest jakos
strasznie ambitna ale pracuje u znajomego o jesli chodiz o moj kierunek
studiow i tegoroczny plan zajec to nie wiem czy jakis pracodawca puszcal by
mnie co jakis czas na jakies wycieczki i praktyki do biur podrozy a wiem ze
ludzi z roku miewaja nie male problemy ) ale nie odpowida mi za bardzo jesli
chodzi o godziny no alke bede sie musial dostosowac! 14 wyjezdzam do
poznania pochodze po jakis duzych firmach i moze ktos zechce studenta tir'u
;)
btw bede mieszkal na kosmonautow nie wiem dokladnie gdzie bo moja kobieta z
jej kuzynka wyszukaly to mieszkanie, ale znajac kuzynki zamilowanie do
chodzenia to pewnie mieszkamy visavis jakeigos przystanku ;)
 hmm i odnosnie http://www.imperial-tobacco.com/  rozumiem ze jest siedziba
w poznaiu bo znalazlem tel (wydaje mi sie) do przedstawiciela w  tarnowie
podgornym a to kawalek od poznania


     

  NTG =praca dla wegetarianina

| To zypełnie nie na temat ale jeden  student zaoczny wegetarianin w
| Poznaniu szuka  pracy .Gdybyscie zwracam sie do poznaniakow
| wiedzieli o jakies ciekawej pracy to prosze o kontakt na mój adres

Tak się zastanawiam, ile osób byłoby gotowych zostać wege, żeby dostać
dobrą pracę?



jesli ktos im by gotowal, to podejrzewam, ze sporo.
wyobraz sobie wsie popegerowskie......
oni tam wegetuja. praca + (wege) zarcie to o wiele lepsza perspektywa.
zreszta zalezy o ktorym "stopniu wtajemniczenia" mowisz ;)

pat


  studia informatyczne


kierunku informatyka: na Politechnice Poznańskiej czy Uniwersytecie Adama
Mickiewicza w Poznaniu? Dostalem sie na obie uczelnie i sam juz prawie
dokonalem wyboru (nie zdradzam), ale jestes ciekaw fachowcow w branzy - co
by mi polecali. Szczegolnie interesuje mnie, jak to bedzie wygladalo pod
katem rynku pracy za 5 lat (gdyz wtedy skoncze studia).

Student



Hmmm to zalezy od rangi uczelni to powinienes wiedziec lepiej. A praca?? To
nie zalezy od szkoly tylko od ciebie. Jesli naprawde cie cos pasjonuje i tym
sie zajmiesz to szkola ci nie przeszkodzi w tym pozniej pracowac.
Ja skonczylem studia o kier. automatyka i robotyka i od 2 lat (od obrony)
jestem informatykiem nawet praca dyplomowa miala malo wspolnego z AiR.


  PeKaO SA III O. Wrzeszcz i kredyt studencki [dlugie]

   Oto co mnie dzis spotkalo w PeKaO SA...
   No i nie wytrzymalem... "Tak? To prosze mi powiedziec, dlaczego przez
te
dwa miesiace - za pierwszym razem nie wiedziala pani nic o kredytach, za
drugim razem powiedziala mi pani ze potrzebny jest jeden poreczyciel i w
przypadku zaswiadczenia z zakladu pracy o zarobkach nie jest potrzebne
zaswiadczenie z US, a za trzecim nie dostalem od pani wniosku na uczelnie?"



I tak miałeś dużo szczęścia. Znam przypadek z Pekao SA Oddział w Poznaniu,
gdzie chcieli:
- 2 poręczycieli
- 2 zaświadczenia z zakładów pracy
- 2 zaświadczenie z US
Wszystko to dla kredytu 4000 PLN.
Swoją drogą banki nieżle zarabiają nawet na kredytach od studentów. Nie
zgadzam się jednak z Twoim stwierdzeniem, że "szanowne panie powinny sie
zatrudnic w warzywniaku" (te od  kredytów w pierwszym banku).  Myślę, że to
dla Nich również zbyt odpowiedzialna praca.
Pozdrawiam
Waldek


     

  Praca /Trójmiasto
Oferujemy prace dla studentów oraz  z Poznania, Warszawy,
Torunia, Bydgoszczy, oraz innych miast wojewódzkich.
Chodzi o rozniesienie kilkuset ulotek w
ściśle określone miejsca tych miejscowości .Przewidywane wynagrodzenie za
obiekt 10 zł rozmowa w obiekcie nie dłużej niż 5 min i zostawienie ulotek.
UMOWA O DZIEŁO.
Osoby zainteresowane prosze o przesłanie swojego tel. lub maila my
oddzwonimy

PRACA DLA NAUCZYCIELI - WYCHOWAWCA NA OBOZIE W CZASIE WAKACJI

  Praca /Trójmiasto

Oferujemy prace dla studentów oraz  z Poznania, Warszawy,
Torunia, Bydgoszczy, oraz innych miast wojewódzkich.
Chodzi o rozniesienie kilkuset ulotek w
ściśle określone miejsca tych miejscowości .Przewidywane wynagrodzenie za
obiekt 10 zł rozmowa w obiekcie nie dłużej niż 5 min i zostawienie ulotek.
UMOWA O DZIEŁO.
Osoby zainteresowane prosze o przesłanie swojego tel. lub maila my
oddzwonimy

PRACA DLA NAUCZYCIELI - WYCHOWAWCA NA OBOZIE W CZASIE WAKACJI



Ja bym sie bal powierzyc swoje zarobki firmie, ktora oglasza sie
w taki sposob... wiec podziekuje :D

Andrzej 'Soulless' Kozakowski


  rozdawanie ulotek :>

Mieszkalem w Warszawie dlugo - mieszkalem rowniez we Wroclawiu. Aktualnie
mieszkam w Poznaniu - We Wroclawiu z propozycja bezplatnych praktyk
spotkalem sie raz - jakkolwiek po miesiacu dostalem pewna gratyfikacje,
o ktorej wczesniej mowy nie bylo i ktora (o dziwo!) byla calkiem
satysfakcjonujaca (3/4 pensji zwyklego pracownika).



A widzisz, tak mnie sie zdaje ze we Wroclawiu to nie ma takich praktyk. Za
to calkiem niezle rozbudowane jest posrednictwo pracy dla studentow itp.

Ale w Poznaniu aktualnie
dosc czesto mozna spotkac propozycje bezplatnych praktyk - szczegolnie
sie tutaj plasuje IT, Marketing i PR.



Zgadza sie, w IT chyba najczestsza sprawa - podobnie w gafice komputerowej
(choc to moze podpadac pod marketing). Moim zdaniem tylko ludzie ktorzy nie
sa nic warci lub tylko tak uwazaja zgadzaja sie na darmowe praktyki. Bo mimo
wszystkich problemow z praca, jakie mamy w tym kraju, znam wielu mlodych
ludzi ktorzy radza sobie bez nich.


  rozdawanie ulotek :>

A widzisz, tak mnie sie zdaje ze we Wroclawiu to nie ma takich praktyk. Za
to calkiem niezle rozbudowane jest posrednictwo pracy dla studentow itp.

| Ale w Poznaniu aktualnie
| dosc czesto mozna spotkac propozycje bezplatnych praktyk - szczegolnie
| sie tutaj plasuje IT, Marketing i PR.

Zgadza sie, w IT chyba najczestsza sprawa - podobnie w gafice komputerowej
(choc to moze podpadac pod marketing). Moim zdaniem tylko ludzie ktorzy nie
sa nic warci lub tylko tak uwazaja zgadzaja sie na darmowe praktyki. Bo mimo
wszystkich problemow z praca, jakie mamy w tym kraju, znam wielu mlodych
ludzi ktorzy radza sobie bez nich.



Z pewnym stwierdzeniem sie zgadzam. Nigdy nie pracowalem za darmo i nie
czuje sie zle z tego powodu. Jednak trzeba wziac pod uwage, ze nie
wszystko obraca sie wokol pieniedzy. Praca w wielkim koncernie za darmo
bedzie miala wieksze znaczenie niz praca za wielka kase w sklepiku u
pana Zdzisia. Szczegolnie w CV danej osoby - jako element, ktory
poswiadcza czyjes doswiadczenie oraz jako dobre zrodlo referencji.

..:: fabio


  Praca-Inzynier z doswiadczeniem...
 Witam

Poszukuje pracy, ponizej kilka slow o mnie.

Inżynier  z długoletnim stażem zawodowym na stanowiskach kierowniczych.
Dobry organizator. Moje działania cechuje zdecydowanie i konsekwencja.
Posiadam szeroką wiedzę techniczną szczególnie z dziedziny telekomunikacji.
Od lat posługuję się technikami informatycznymi do wspomagania prowadzonej
działalności zawodowej. Stale poszukuję nowych rozwiązań technicznych i
organizacyjnych, lubię się uczyć. W ostatnich latach  odbyłem szereg szkoleń
i studia podyplomowe, na których poznałem teoretyczne i praktyczne sposoby
nowoczesnych metod zarządzania. Chętnie podejmuję nowe wyzwania zawodowe.

Posiadam uprawnienia do zasiadania w radach nadzorczych i zarządach spółek
oraz uprawnienia budowlane w telekomunikacji. Dużo jeżdżę samochodem. Nieźle
posługuję się językiem angielskim.

Wydaje mi się, że podane wyżej umiejętności i doświadczenia znakomicie mogą
być wykorzystane w niejednej  firmie a jednak jak się skończyło 45 lat to
wygląda na to, że to zdecydowanie przeszkadza w zatrudnieniu - może ktoś zna
sposób jak temu zaradzić?

kontakt

tel. 603073077

pozdrawiam

Sztachu


  Wynajme mieszkanie studentom

| rozejrzyj się dookoła, kto w tym miescie głownie wynajmuje mieszkania?
| wydaje mi sie ze przyjezdni... a najwieksza grupa przyjezdnych stanowia
| studenci wlasnie, bo za praca to ludziki wyjezdzaja z wroclawia do
warszawy
| lub poznania
| standard jak standard - mieszkanie w bloku (no przykro mi ale nie
posiadam
w
| tym mieszkaniu wanny z hydromasażem)
| cena natomiast jest na poziomie cen rynkowych

1. to NIE JEST SŁUP OGŁOSZENIOWY
2. co do przekroju ludzi wynajmujących mieszkania - mylisz się (ja miałem
zainteresowanych 50-50% uczących się i pracujących)
3. cena jak na 60 m.kw nie jest na poziomie cen rynkowych... bo za
pojedynczy pokój dwusobowy płaci sie po 400zł + prąd (i stąd wątpliwości)



Ok. rzeczywiście to nie jest słup ogłoszeniowy, wszystkich poirytowanych z
tego powodu bardzo przepraszam.
Cena nie jest wygórowana ponieważ mieszkanie stoi puste, ja posiadam pracę
więc te pieniądze (1050 zł) nie będą  moim źródłem utrzymania.

Pozdrawiam wszystkich i zycze milego dnia
Lilka


  Biotechnologia na UJ
Lech Trzeciak:

| W Warszawie są w związku z tym najwyższe koszty życia i
| najwyższe płace.

Masz rację, ale tylko w liczbach bezwględnych. Względnie (koszt życia
odniesiony do zarobków), najdroższy jest Kraków, potem Poznań, Warszawa jest
dopiero na trzecim miejscu.

Reszta uwag bardzo słuszna, niestety.

m.b.



No nie wiem czy Krakow jest takie drogi...moze ostanio jeszcze podrozal...
Warszawa odstaje do reszty kraju, pod wzgledem koszow i zarobkow.
Jezeli rodzice musza utrzymywac nie pracujacego studenta to chyba jednak,lepiej
zeby nie studiowal w Warszawie. Wiem, ze studenci w Warszawie czesto zarabiaja
na siebie bo ich rodzice nie sa wstanie ich utrzymac. Nie zeby to bylo zle,
popieram samodzielnosc finansowa studentow. Ale zadziwiajaco czesto praca staje
sie dla nich wazniejsza niz studia. Ba! Jakie to STUDIOWANIE - gdy caly "wolny"
czas poswiecasz na prace i myslenie o niej.


  doktorat

Dziękuje za poparcie mojej decyzji, choć niektórzy mają inne zdanie o
doktoracie ale ja uważam że to najlepsza, jedyna i najbardziej
rozwijająca praca, przynajmniej dla mnie. Kończe biologie molekularną w
Gdańsku, znalazłam coś, ale nie jestem przekonana. Może pan mógłby mi coś
doradzić i pomóc jak i gdzie szukać.



Jak mi jeszcze raz powiesz "pan", to się obrażę. Jestem doktorantem, i
chociaż bardzom stary, to przecież nie aż tak. Co do tego, gdzie szukać --
hm, ja znalazłem miejsce w Niemczech przez przypadek, przebywając tu na
stypendium. Kolega z Poznania, co pracuje piętro wyżej, odpowiedział po
prostu na ogłoszenie zamieszczone w "Nature". Oględnie mówiąc, możliwości
jest mnóstwo, ale najczęściej wiążą się one niestety z wyjazdem z Polski.
Gdzie można szukać pozycji w Polsce, nie wiem -- kiedy kończyłem studia,
zazwyczaj na doktorantów przyjmowano byłych magistrów danego profesora. Na
Zachodzie są trochę inne zwyczaje, możliwości doktoratu są ogłaszane
publicznie, a doktoranci najczęściej przychodzą "z zewnątrz". Kilka
dalszych uwag znajdziesz w wątku "doktorat z terapii genowej". Poza tym,
warto przeglądać strony domowe różnych grup naukowych -- często są tam
ogłoszenia dotyczące wolnych miejsc.

Z jakiej dziedziny robisz pracę dyplomową? Czym się zajmujesz, co umiesz?

Serdeczności,
j.


  praca dla biologa środowiskowego za granicą
Witam

Skoro juz temat ten zostal poruszony. To ktos moze jednak ma jakies
porady dla innego a pewnie i wielu innych takich zdesperowanych
przyrodników. Tez za 2 miesiace koncze studia. Podobnie jak kolega
interesuje sie owadami spolecznymi tylko ze tymi stale uskrzydlonymi,
osami :-)

Od miesiaca rozgladam sie za przyszla praca i jak na razie nic - ani
doktorat na UAMie w Poznaniu, ani praca w niedalekiej mi
i zaprzyjaźnionej Stacji PANu, marne szanse na innych uniwersytetach
jak UMK i Wroclawski. Zostal mi jeszcze Interent ale i tu wiekszych
sukcesow w odnajdywaniu tego czego szukam nie mam. Wszędzie
jeden i ten sam powód - brak pieniędzy.
pozdrawiam
crabro

Czy ktoś orientuje się jakie są szanse znalezienia pracy w zawodzie
związanym z moimi zainteresowaniami? Najchętniej bym szukał za granicą z
nadzieją na lepsze zarobki niż to w Polsce. Czy ktoś zna jakieś bazy
ofert z pracą dla biologa zajmującego się przyrodą; niekoniecznie muszą
to być mrówki, myślę, że mam dość szeroką widzę na temat większości grup
zwierząt.




  OCh

| [...]
| Ech... No tak.... Odezwaly sie stare sentymenty (teraz jezdzic na
| olimpiade nie musze bo olimpijczycy przyjezdzaja do nas na wydzial :)....
| To juz 3 cy 4 lata od mojej ostatniej olimpiady. ech :)

Jak wtedy wygladal etap labolatoryjny? Tzn. czy kazdy dostawal ilestam
probowek i oceniana byla praca
pisemna, a moze ciagle stal nad zawodnikiem jakis student sprawdzajac co
robi...
Jesli jest zadanie "...7 probowek, w ktorych znajduja sie..." to ok. ile
dodatkowych probowek dostaje sie?



Zaleznie od numeru olimpiady (zawsze UAM w Poznaniu). Z reguly bylo 10
probowek albo juz z roztworami (kolega organoleptycznie wykrywal NaOH, a
inny nie umial ogrzac roztworu na palniku i 'wypalil' w tamtego porcyjka
10ml HCl - na szczescie trafil w plecy). Czasami dostawalo sie sole ktore
trzeba bylo sobie samemu dawkowac - mozna bylo zrobic wstepna ocene
patrzac na ich rozpuszczalnosc.

Generalnie liczy sie praca pisemna, czyli caly proces myslowy + opis
eksperymentow, dzieki ktoremu wydedukowales co bylo w ktorej probowce.
Studentow do tej pracy nie zatrudniaja, bo wiadomo jakie moglyby byc
skutki, za to na sali siedzi komisja ktora bedzie pilnowac zeby
olimpijczycy ze soba nie rozmawiali.

Na kazda probowke z roztworem/substancja dostajesz jedna probowke czysta.
na II etapie jeszcze kilka lat temu byla tylko i wylacznie nieorgana.
No i oczywiscie wszelkie papierki lakmusowe i inne 'pomoce' sa zabronione.

A poza tym to naprawde fenomenalna zabawa :)))))

pozdrawiam i zycze powodzenia.


  Ochrona srodowiska - jaka przyszlosc?

Studiuje obecnie chemie na Politechnice Lodzkiej i mam taki dylemat
odnosnie
kierunku studiow. Obecnie jestem na 2 roku Technologii Chemicznej (studia
magisterskie). Zastanawiam sie nad zmiana kierunku na ochrone srodowiska.
Czy ktos wie jak w praktyce wyglada praca po kazdym z tych kierunkow,
jakie
sa roznice i wymagania stawiane abslowentom? Czy po ochronie srodowiska da
sie znalezc prace w takim duzym miescie jak Lodz i na czym ta praca
mialaby
polegac? Prosze o wszelkie sugestie, gdyz nie orientuje sie jak wyglada
obecnie praca po studiach chemicznych, a chcialbym wiedziec jaki jest cel
mojej nauki. Szczegolnie zalezy mi na komentarzach odnosnie ochrony
srodowiska.

Z gory dziekuje.

--
Michal Nejman



witam
to ja cos dorzuce odnosnie ochrony srodowiska
ale chyba nic milego.
mam za saba trzy letnie studia licencjackie ( ochrona srodowiska ), teraz
robie magisterke na wydziale chemii.
na ostatniej polagrze w poznaniu pytalam o mozliwosci pracy po moim
kierunku - niewesolo, zadnych propozycji w laboratoriach. jedyna nadzieja to
urzedy - gminy, powiaty itp, ale tam stara kadra - bez odpowiedniego
wyksztalcenia zajmuje sie wszystkim - ochrona srodowiska tez. moze jeszcze
wieksze zaklady pracy  np stomil ( cos tego rodzaju ) oni maja swoje
oddzialy poswiecone OS.
mozna zrobic profil pedagogiczny i szkola, ale to chyba nie jest intratne
zajecie  ; ))
sa problemy i tyle,  trzeba wiedziec gdzie szukac i miec plecy
pozdrawiam
Gonia


  prosze o odpowiedz-różnica miedzy kierunkami
ad2. co masz na myśli mówiąc "większe tradycje"?
Kierunek Technologia Chemiczna ma juz akredytacje na PWr a Inz Materaialowa
jej jeszcze nie zdobyla.... Wiele zajec prowadzonych jest przez tych samych
nauczycieli akademickich, wiec poziom jest zblizony. Akredytacja nastapi
niedlugo. Popatrz na roznice w zajeciach...na inz materialowej poznasz szersze
aspekty mowych typow materialow..nie tylko polimerowych w porownaniu do Techn
Chem...Ale wazny jest tez sposob pozniejszej specjalizacji...jesli jestes na 1
roku to obejmie Cie majaca nastapic reforma... zmieni obecne specjalnosci - w
znaczeniu czesc ich ulegnie likwidacji, bo zwieksza sie ilosc studentow na
specjalnosci do 30 z dotychczasowych 12 osob...wiec obecnymi specjalnosciami
nie mozesz sie calkowicie kierowac... Jednak Chemia i Techn Polimerow na kier
Tech Chem jest tak silna specjalnoscia i tak wielu ma chetnych, iz ona z
pewnoscia nie zniknie. Daje ona ogromna zaliczke na uzyskanie dobrej pracy.

3. a o co chodzi  z tym językiem?

czyżby praca była tylko za granicą?



Nie, tylko po wejsciu do Unii i po sprywatyzowaniu tak ogromnej czeci
przemyslu to jest jeden z obowiazkowych elementow...wlasciwie nie powinienem
go tu wymieniac..jako oczywisty.
Planuj studia wliczajac od razu chec skorzystania z programu Sokretes itp aby
w czasie studiow skorzystac z wyjazdow za granice i nabycia tam dodatkowego
doswiadczenia.To sklonilo mnie by ten element wymienic a nie mozliwosc
uzyskania pracy w kraju...tej bedzie za 5 lat coraz wiecej...
pozdr
kroovka


  czy idac do wsb-nlu kupuje sobie dyplom magistra?
Jako absolwentka studiow magisterskich wlasnie WSB_NLU informuje ze jest to
uczelnia jak kazda inna - no moze "przyjazniejsza studentom" (wyposazenie,
warunki nauki, administracja).Rowniez tak jak kazda inna uczelnia nie
gwarantuje pracy absolwentom- to czy znajdziesz pracy zalezy od samego
studenta. Wydaje mi sie ze statystyki SGH pod tym wzgledem sa o tyle lepsze
iz studiujac w warszawie masz lepsze mozliwosci rozgladania sie za praca,
obracasz sie "w srodowisku". Nowy Sącz to niewielkie miasto - malo
prawdopodobne ze zostaniesz tam po studiach.
W kazdym badz razie uczyc tak samo sie trzeba. Jak sie uprzesz to
przebimbasz - jka na kazdej uczelni- ale za taka kase chyba sie nie oplaca-
chyba ze masz jej za duzo.

kasia

i wlasciwie czy tylko po sgh ma sie jakiekolwiek szanse na prace? a moze to
zadna roznica gdzie sie ucze we Wroclawiu, Poznaniu, Krakowie czy
Warszawie?
Moze mi ktos powiedziec bo rankingi same sobie zaprzeczaja (no moze po za
faktem ze sgh jest najlepsze- ale ja w tym roku sie tam nie dostane)

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl



--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -http://www.gazeta.pl/usenet/


  studia za granica - pytanie

witam sznownych grupowiczow

zbieram info na temat
    jak sie studiuje za granica
interesuja mnie kraje europejskie, w ktorych wyklada sie po angielsku
lub po niemiecku

slyszalem, ze w Niemczech studenci strajkuja ale nie wiem co im sie nie
podoba
natomiast w Anglii jest podobno very good np. organizacje studenckie
pomagaja znalezc prace obcokrajowcom, ktorzy u nich studiuja
jak maja sie koszty utrzymania ( czy studia sa tam platne ), do tego co
moglbym  tam zarobic ( jestem studentem Uniwersytetu w Poznaniu - III
rok matematyka ogolna oraz III rok informatyka)



Nie wiem kto ci powiedzial ze organizacje studenckie pomagaja znalezc
prace obcokrajowcom, moge tylko powiedziec, ze to jedna wielka bzdura.
Praca sobie musisz znalezc sam i niewiele ci to da ze jestes
obcokrajowcem.
Jesli sobie chcesz sam placic za studia, to bedzie cie to slono
kosztowac. Np. tu gdzie ja studiuje (Univerek w Birmingham) rok
akademicki koszuje 8000 GBP, do tego sobie dolicz mieszkanie, zarcie,
itp. Obcokrajowcy musza placic za studia. Mi sie udalo, bo ja dostalem
stypendium, dlatego tobie radze bys sie o cos takiego postaral. Nie jest
to takie trudne, naprawde.

wszystko co Wam sie obilo o uszy albo czego byliscie swiadkami bedzie
dla mnie bardzo cenna informacja

z gory dziekuje

Mikołaj Zielinski



Jesli masz jeszcze jakies pytania, to pisz prywatnie.


  GRA FOREX - start 10 stycznia
Witam

GRA FOREX ROOKIES -  START 10 STYCZNIA !!

Koło Naukowe Rynku Kapitałowego przy Wyższej Szkole Bankowej w Poznaniu oraz Dom
Maklerski X-Trade Brokers zapraszają do wzięcia udziału w Grze Forex. Do
wygrania Laptop Toshiba oraz płatne praktyki w DM X-Trade Brokers !!!

szczegoły:www.rookies.wsb.poznan.pl

Dla najlepszych czeka praca w renomowanym Domu Maklerskim X-Trade Brokers

W grze mogą brać udział studenci z całej Polski !!!

TERMINARZ GRY:
Rozpoczęcie : 10 Stycznia
Zakończenie: 26 Stycznia
Zapisy: od 03 do 17 stycznia

NAGRODY W GRZE:
•     I Nagroda – Laptop Toshiba
•     II Nagroda – Ipod Shuffle
•     Płatne Praktyki w DM X-Tradre Brokers
Dla najlepszych możliwość pracy

Wszystkie informację o grze znajdziesz na stronie naszego koła:
www.rookies.wsb.poznan.pl

Nie przegap takiej szansy !!

Zapraszają
KNRK ,,Rookies” oraz Dom Maklerski X-Trade Brokers.


  trwałość płyt CTP

| Klisze można wykorzystywać wielokrotnie w różnych drukarniach. Z płytami
| jest to raczej kłopotliwe.

Rozumiem ze to jest tylko jeden jedyny argument za stosowaniem filmu, bo
jesli
tak to niewiele znaczacy.
CTP wchodzi coraz gwaltowniej na rynek i stajac przed dylematem zakupic
ctp
czy ctf ludzie wybieraja ctp, latwiej jest plik w postaci cyfrowej niz
plik w
postaci klisz poligraficznych. Nastepna zagadnienie ile procent prac
stanowia
prace powtarzalne? Jesli ktos nie jest otwarty na poznanie nowej
technologii,
wynajduje rzeczy ktorych sie nie da przeskoczyc, jak ta z powyzej. CTP ma
rowniez zalety o ktorych odbiorcy tacy jak studia czy agencje reklamowe
nic
nie wiedzą...



AKurat się tak składa, że mamy i CTP i CTF. W wielu pracach - powtarzalnych,
nie rezygnujemy na razie z klisz, bo jest szybciej i taniej.
Owszem zapowiada się, że CTF będzie niedługo w wielkim odwrocie. Koszty płyt
CTP wraz z upowsechnianiem bedą malały, a system udoskonalał się, więc
przechowywanie klisz będzie bardziej kłopotliwe niż zapisów cyfrowych. Na
razie jeszcze nie.

A co do wytrzymalosci plyt CTP, wytrzymuja one naklady 200 000,
sprawdzilem na
wlasnej skorze.



Co do trwałości, nie wiem jakich uzywasz płyt, ale te od Agfy na większe
nakłady muszą być dodatkowo wypalane.
Pozdrawiam
R.


  Studia, VB ...

Witam,

[...]

| Kiedyś był wątek o tym, że na wielu
| uczelniach uczą, że VB do niczego się nie nadaje. Mi się ten język
| bardzo podoba i dlatego chciałbym wybrać taką szkołę wyższą, na której
| nikt mi tego nie będzie wmawiać.

Jesli moge Ci cos radzic to po pierwsze idz tam gdzie bedziesz mogl
liznac teorii, nawet jesli Cie to bedzie nudzic. Poza tym raczej poznaj



Dokładnie, to niemal jedyne co wyniesiesz ze studiów.
kilka jezykow zebys sam mogl wybrac ktory Ci sie podoba, z ktorym
najlatwiej znalezc prace albo z ktorym ta praca bylaby najciekawsza. Ta
rada wydaje mi sie zreszta tym bardziej na miejscu im bardziej Ci sie VB
podoba, bo to jest bardzo utylitarny i specyficzny jezyk.

I przy okazji uwazam ze oprocz kierunku istotni sa przede wszystkim
nauczyciele; tradycje, podejscie do nauki, wpajane nawyki czy nie wiem



Dokładnie, jednak nie zapominaj o studentach. Nawet rewelacyjny profesor
nie zrobi nic z grupą do ...

co jeszcze to IMHO "przesady swiatlo cmiace" a dziewczyn i tak sie szuka
na AM czy AWF ;).



E... Politechnika Warszawska otworzyła marketing i zarządzanie (o rany co
za babiniec :) )


  Problem wyboru uczelni

| Dobre telekomunikacje sa jeszcze we Wrocławiu, Poznaniu, Bydgoszczy, że
nie
| wspomnę o innych jak Szczecin, Łódź, .....

Sporo tego... będzie dla wszystkich praca w branży?



Tak a propo, to czy ktoś mógłby przybliżyć możliwości pracy i ewentualne
perspektywy po studiach telekomunikacyjnych. Załóżmy, że chodzi o ambitnego
studenta, z dużą wiedzą (głównie teoretyczną) i zainteresowaniami
oraz brakiem jakichkolwiek znajomości...

/anx


  Problem wyboru uczelni

| Dobre telekomunikacje sa jeszcze we Wrocławiu, Poznaniu, Bydgoszczy, że
| nie
| wspomnę o innych jak Szczecin, Łódź, .....
| Sporo tego... będzie dla wszystkich praca w branży?
Tak a propo, to czy ktoś mógłby przybliżyć możliwości pracy i ewentualne
perspektywy po studiach telekomunikacyjnych. Załóżmy, że chodzi o ambitnego
studenta, z dużą wiedzą (głównie teoretyczną) i zainteresowaniami
oraz brakiem jakichkolwiek znajomości...



interesowac sie telekomunikacja i nie miec kompletnie znajomosci w w/w
branzy ???

ABSURD !!!

futszaK
0603237728  GG119361
Cokolwiek w zyciu bys nie robil, po czasie przyjdzie
Ci za to zaplacic, lub otrzymasz wynagrodzenie


  Pomóżcie jeśli umiecie !!!!!!!!!
Pare dni temu poszedłem na noc do pracy na wprowadzanie danych do komputera.
Poznałem tam świetną dziewczynę.Rozmawialismy długo,tyle na ile nam czas
pozwolił
między pracą.
Nastepnego dnia mieliśmy znowu mieć ,,nockę'' ale jak przyjechałem okazało
się
ze poprzednia zmiana wszystko wpisała i juz dla nas roboty niebyło.Babka nas
przeprosiła
i powiedziała ze nam dopisze kilka godzin pracy za to ze nas
niepoinformowano.

list ,który chciałem jej wręczyć po drugim dniu pracy.Żeby przeczytała i
zdecydowała
czy może coś z tego być.
Jednak niepojawiła się,czekałem ale zapewne była kilka minut przedemną i
powiadomiono
ją o tym ze pracy niema i sobie poszła.
Nie mamy do siebie kontaktu.nawet z tego wszystkiego nieznamy swoich imion
:- ))
Pojechałem dziś do firmy z pytaniem czy mogliby podać mi jej adres bo
chcialbym jej wysłać
list,ale oczywiście (tak jak się spodziewałem) powiedzieli ze niemogę podac
danych osobowych.
Co mam teraz robić ?
Wiem tylko ,że jest piękna,mieszka na Gocławiu i chodzi na studia
ekonomiczno-informatycznej w W-wie.
Poradzcie mi coś.

  Sylwetka nowego min. lacznosci Tomasza Szyszko
Przecież prezezem Ursusa był pediatra.
A tow. Władimir Ilicz też coś o kucharkach wspominał, ale dokładnie nie
pamiętam jak to było




...
| na pewno takich ludzi
| ten rząd potrzebuje" - powiedział Kamiński PAP. Według niego,
| wiceprezes ZChN ma wystarczające kwalifikacje do tego, by być
| ministrem łączności.

|  W 1986 roku Szyszko ukończył studia na Wydziale Historycznym
| Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
...

Komedia!!!
Ministrem Spraw Wewnętrznych powinien został kucharz, a MON-u: pediatra
(przepraszam wszystkich kucharzy i pediatrów).
Życzę temu rządowi dalszych sukcesów.

Pozdrawiam
G.Ozarowski



--
Szukasz pracy ? Znasz rynek IT (Internet) ? - http://webcorp.pl/praca/


  Praca domowa nielegalna?

obywatelskich czy tego od dzieci) z problemem: ich dzieci sa zbyt
przepracowane bo maja duzo nauki po lekcjach.



Bardzo być może.

Chodzi o zadawanie prac domowych.



W ogóle zadawanie, czy zadawanie ich za dużo? Bo wiesz, praca domowa ma
służyć utrwaleniu wiedzy poznanej w szkole, a nie jej poznawaniu. To nie
studia, gdzie gros pracy wykonuje się samodzielnie. Nadmierna ilość prac
domowych zasadniczo niczemu nie służy, bo często szkodzi zapamiętaniu
tego, co uczeń poznał w szkole. Ogólna zasada jest taka, że na
odrobienie zadań domowych nie powinno się poświęcać więcej niż godzinę
do półtora godziny dziennie.

Inną sprawą jest jednak to, że kiedy tylko niektórzy uczniowie muszą
poświęcać na zadania domowe bardzo dużo czasu, może to oznaczać, że nie
radzą sobie z poziomem nauczania w danej szkole i niedociągnięcia muszą
nadrabiać po lekcjach.

uprawnienia do pewnych rzeczy ale nie do zadawania prac domowych.



Sam zarzut jest nierozsądny, bo w zasadzie można byłoby polemizować, że
w szkole nie powinno się odpytywać czy robić sprawdzianów, bo nauczyciel
może "sprawdzać wiedzę uczniów", ale nie jest sprecyzowane, w jakiej
formie ma to robić. Tyle że dotyczy to przede wszystkim _faktu_, a nie
_wymiaru_ prac domowych.

P.S. Pismak zdrowo przesadził z tytułem artykułu.

Pozdrawiam


  65.000 bezrobotnych warszawiakow




Rico, Alex kieruję tę wypowiedź tylko w tym momencie do was.
Zgadzam się że korzystam z tego samego komputera co użytkownik szerszen ale
to nie oznacza że jestem nim.
Nie kradnę tylko staram się brać takaą pracę jaka jest aktulnie dostępna.
Nigdy nie byłam dwa lata bezrobotna, zawsze jeśli pracuję to tylko na uwmowę
zlecenie bo tylko na to pozwalają mi studia. Jeżeli nie ochodzi was kto
pisze tekst to po co dyskutować?? każda osoba ma własne zdanie nawet jeśli
korzysta z tego samego kompa. I masz rację Rico nie jestem mężczyzną ale za
to 100% kobieta na która miło jest popatrzeć.
A moi znajomi absolutnie nie zaliczają się do plebsu i wydaję mi sie że
większości z nich nie będziesz miał szansy nigdy poznać bo są za wysoko jak
dla ciebie ale listów referencyjnych ci pokazywac nie będe. A jeśli zapytasz
mnie czemu ich nie wykorzystam skoro są tacy wysoko postawieni to powiem ci
że nienawidzę kumoterstwa. Jesli cos wżyciu osiągnew to tylko własna pracą.
Wiec z łaski swojej przestań mnie obrażać bo brak ci podstawowej kultury i
ogłady i to też nie świadczy o tobie najlepiej. Jeśli tak bardzo pogradzasz
ludźmi takimi jak to po co ze mna w ogóle rozmawiasz?? przeciez tacy jak ty
nie zniżaja się do poziomu takich jak ja????
A moje studia?? nawet nie wiesz co studiuję i jaką jestem studentką, ty
właściwie nic o mnie nie wiesz....a i juz chyba pisałam że nigdy nie byłam
oficjalnie bezrobotna?? i to ja mam problem ze zrozumieniem tekstu????

  Jutro Arkadia...

Np smutną rzeczywistością studiów informatycznych jest to, że właściwie
od 2-3 roku jesteś już bombardowany różnymi ofertami. Wielu studentów
podejmuje pracę, a potem powtarza 5 rok, bo brakuje im zaliczeń albo nie
poradzili sobie czasowo z pracą dyplomową. Trzeba znać swoje możliwości.
Profesor przestrzegał nas na pierwszym wykładzie i już osobiście
poznałem jedną ofiarę, która nie posłuchała :)



Bo trzeba sobie to dobrze rozłożyć. Pracujesz np. przez 2-3 miesiące, a
potem nadrabiasz zaległości. Kasy może masz przez to mniej, ale nie
zawalasz roku.

Czemu? Nie można być za liniowym i usunięciem ZUSu



Jest tylko nadzieja że posłowie przez "pomyłkę" sprzedadzą ZUS komuś i
będziemy mieli z głowy jedną wielką "dziurę budżetową". Inaczej będziesz
musiał zarabiać na renty i emerytury tych, którzy w tym czasie będą je
pobierać. :)


  CCNA a dyplom inzyniera
Ostatni post troche za ostro, ale nie mam sposobu sie z nim nie zgodzic. Studiow do CCNA jednak nie sposob porownywac, natomiast nie jest tajemnica ze polskie studia (moze z wyjatkiem Politechniki poznanskiej i jednej prywatnej szkoly warszawskiej) to jednak male nieporozumienie. Oczywiscie warto, bardzo warto, trzeba! tylko ze spora czesc materialu to poprostu zapychanie programu zbednymi pierdolami. Jesli chodzi o honorowanie naszych uczelni na zachodzie to cos takiego raczej nie istnieje. W sumie mam prawo pisac o UK i Hiszpanii gdzie zderzylem sie z rynkiem pracy. Absolwent naszych uczelni przegra z byle CCNA, bo to ostatnie ktos kojarzy, nasze uczelnie stawiaja na rowni z tymi w Pakistanie i Indiach, ktore dla nas sa rownie egzotyczne. Kilka miesiecy temu na nasz wakat aplikowalo kilku polakow, moje tlumaczenie ze maja dobre studia absolutnie nic nie dalo, dla nich sie liczy cert, angielski i wiedza. I niestety trzeba byc na miejscu, bo choc praca tego nie wymagala, a papierki byly az za mocne to polski CCNP aplikowal z PL i z tego co wiem nawet do niego nie zadzwoniono

  studia w Poznaniu
Chciałam się was zapytać, tych z wprawionym okiem, co sadzicie o pracach z tego poznanskiego studia

www.arttattoo.pl

Jak oceniacie jego prace, wykonanie. Urzekly mnie te kolorowe wisienki w pierwszej galerii na samym koncu Bylabym wdzieczna gdybyscie wypowiedzili sie na temat tych wisienek - co o nich sadzicie - oraz o samym studiu i galerii. Dzieki

  Studia...
Studia, tylko w innym mieście.
Konin to małe miasto, są dwie albo trzy uczelnie, ale niestety z kierunkami takimi jak budowa maszyn, edukacja wczesnoszkolna czy praca socjalna itd. co mnie wcale nie interesuje. Jest jeszcze Medyk, ale to jest szkoła policealna, do której można iść bez matury. Moim zdaniem szkoła nic nie wnosząca, a jeszcze traci się tam rok lub dwa lata.

Dlatego ja wybrałam uczelnie poza moim miastem - Akademia Rolnicza w Poznaniu i tam podejmę pracę w pubie

Może też dlatego że w końcu będę sama i nikt nie będzie mnie kontrolował i w końcu pójde na pierwszą w swoim życiu imprezę tak tak na pierwszą

  kawały o informatykach...
Po czym poznać programistę pochłoniętego swoją pracą?
Po tym że stringi nie kojarzą mu się z damską bielizną.


Ty się śmiejesz, ale dwa lata temu, kiedy byłem jeszcze studentem informatyki, koleżanka w pracy na głos przeczytała tytuł artykułu z Onetu: "Stringi dziełem Szatana" i potrzebowałem kilku dobrych chwil, żeby zrozumieć, o czym ona mówiła.
M.

  Obóz czy kurs??
Meczy mnie jedna rzecz. Ja sie urodzilem co prawda w Lodzi, ale wychowalem na drawskim. Dzien dzien rowerem smigalem do klubu i miedzy 6 a 18 rokiem, keidy to swiat ponury na studia w Poznaniu mnie wygnal w kazdy sezonowy dzien, poki lod nie skul jeziora rozwijalem szmaty, ledwo trzymajace sie dalow i smigalem po jeziorze.

Nie jestem dobrym zeglarzem, nie czuje wiatru, ale z przyzwyczajenia mam to doswiadczenie. Wiem co na wodzie sie dzieje. A tu nagle pytanie czy w 2 tygodnie mozna nauczyc sie wody. Toz i do smeirci tej mendzie zaufac nie mozna, bo jednego dnia ciepla i kochajaca, a drugiego z lodzia Cie przytuli.
Pozniej ze wzgledu na prace plywalem po Polnocnym, po Baltyku, po ciesninach... Zanim dostalem patent majac lat 10 to mialem juz wyplywane 3 sezony, i wybierakiem hektolitry przelane. Gdy matka spotkala mnei keidys na obozie to mnei chciala zabrac tak linami mialem rece pociete.

Czy ktos z Was realnei mowi ze w 2 tygodnie mozna sie nauczyc tej wody? Szacunku dla Neptuna?

Jak mialem 11-12 lat to w hipotermi wyciagneli mnie z objec, wodka napili bo rum byl wychlany, szacunek dla Wody. A Wy czy JEDEN oboz czy KURS?

Tu nie chodzi o patent, o papier, tu chodzi o to czy to naprawde lubisz i czy zniesiesz te trudy, ktore hobby naklada? Bo to ze dla mnei w pewnym momencie morze stalo sie praca to inna rzecz, ale to nei jest bezpieczne hobby.

Nie mowmy o 2 tygodniach, mowmy o sezonach zimowych badz letnuch doswiadczenia na danym akwenie.

  Bariera ochronna!!!!!!!!!
"Skonczyla sie o to epoka szczesliwa.
 Nowa nieznana stuka do bram."(MS)

Szczesliwa epoka? Czy kiedys byla?
Siedzac w ciemnym pokoju, przewijalam tasme Ewanescens. Stop... plask,
opieram sie o komode. Zauwazam ogromnego słonia porcelanowego,- to prezent od
niego. Mial byc ," tak na szczescie". Czy nasze?
Po chwili slysze dzwieki, ktore znam juz na pamiec. Przez okna wpada cien
jadacego samochodu. Nagle pęka bariera ochronna, ktora chronila przed
uczuciami, wieziami...
Zdalam sobie sprawe, ze cała wine ponosze ja. Ja psułam wszystko. Moj zwiazek
z (A)to zlepek jego potrzeb, moich niespelnionych obietnic.
Bylam obojetna, stałam sie lalka dla ozdoby . Bez wlasnego zdania, uczuc,
emocji. Zyłam we wlasnym swiecie, zdala od niego i innch.
Czy zauwazali to? Nie...
Bylam lalka, dziewczyna inteligetnego , lubianego przez wszystkich (A).
Nie znali mnie, a traktowali jak swoja.
Probowali mnie poznac, ale ja plułam jadem - jadem bojetnosci.

Zaczynaly sie schody...
Marzenia plany,ale nie moje, tylko (A). Wspolna przyszlosc, studia, praca,
mieszkanie razem. Wszystko bylo dla niego najwazniejsze, ekscytujace.
Godzinami opisywal" nasze wspolne mieszkanie", wspolna jazde na uczelnie,
Stodniowke. Wyszstko pieknie...

Najgorsze jednak bylo pytanie "Jak ci sie podoba moja wizja?".
Dla mnie byla nijaka, pozbawiona jakiegokolwiek sensu. Jednak trwalam w tym.
Czemu? Wiem, czemu. Nie bylam sama, mialm go przy sobie. BYł (A),bez ktorego
nie moglam zyc...

PO jakims czasie, zaczelam sie gubic . Tacilam grunt, krotsze spotkania,
wiecej pracy, obowiazkow powodowaly strach przed samotnoscia.
Strach powodowal obawy przed tym co nie unikione.

Otworzylam wielkie drzwi , powoli weszlam  w głab ciemnego korytarza, gdzie
slychac bylo znajome glosy, a ukratkiem przemykaly znajome cienie.
Plask... trzask, ogromny bol glowy, swiat zaczyna wirowac...
 Pekla bariera leku , obojetnosci, strachu przed samotnoscia.

Teraz nareszczcie wolna...
Od (A) tez.

Pozdrowienia

Biruta


  NTG =praca dla wegetarianina
To zypełnie nie na temat ale jeden  student zaoczny wegetarianin w
Poznaniu szuka  pracy .Gdybyscie zwracam sie do poznaniakow
wiedzieli o jakies ciekawej pracy to prosze o kontakt na mój adres

dzieki .
Pozdrawiam Pazurek

  Poszukuję pracy

Dzień dobry,

W dzisiejszych czasach praca w wyuczonym zawodzie to niesłychana rzadkość, a
zdobycie takiego zajęcia graniczy praktycznie z cudem.
Idąc z postępem i wymogami naszych czasów, postanowiłam szukać pracy za
pośrednictwem sieci Internet.

W tym roku ukończyłam studia Analityki Medycznej na Wydziale Farmaceutycznym
Akademii Medycznej w Bydgoszczy.

Przez pięć lat spędzonych na uczelni nauczyłam się nie tylko wiedzy
teoretycznej z zakresu studiów, jak również poznałam zasady i trud
codziennej pracy.
To właśnie samodzielne praktyki odbyte w laboratoriach przyszpitalnych i
praca jako konsultantka firmy kosmetycznej pozwoliły na zdobycie
doświadczenia i pewności siebie.
Komunikatywność, sumienność i odpowiedzialność - Słowa, które nie są mi
obce. Realizując je w codziennym życiu łatwo adaptuje się do nowych
warunków, a co za tym idzie nie mam żadnych problemów z pracą w zespole.
Praca z komputerem nie przeraża mnie, gdyż ukończony kurs maszynopisania
pozwala mi na szybkie pisanie, język angielski opanowany w stopniu English
Unlimited łamie bariery anglojęzycznego oprogramowania.
Poruszanie się pojazdami mechanicznymi również nie sprawia mi większych
kłopotów, ponieważ w swoich dokumentach posiadam prawo jazdy kategorii B i
wszytkie drogi Polski są dla mnie przejezdne.

Zgodnie z wyżej wymienionym wykształceniem jak i predyspozycjami poszukuję
pracy o charakterze reprezentanta Handlowego firmy, w regionie
kujawsko-pomorskim.

Chętnie przedstawię szerzej swoje predyspozycje podczas bezpośredniej
rozmowy.

Oczekując na propozycje życzę "MIŁEGO DNIA"

Z poważaniem
Iwona Felczak

==

Gadu-Gadu # 1222525


  Poszukuję pracy
Droga Iwono,
Prosze o kontakt, moze cos pomoge
---------------------------------------------------------------------------­-
----------------------------------------------
UWAGA
Zaklad Fizjologii AWF w warszawie poszukuje mlodej lekarki lub lekarza
zainteresowane praca naukowa i dydaktyka.
Informacje wstepne o zakresie pracy naukowej patrz

Dzień dobry,

W dzisiejszych czasach praca w wyuczonym zawodzie to niesłychana rzadkość,
a
zdobycie takiego zajęcia graniczy praktycznie z cudem.
Idąc z postępem i wymogami naszych czasów, postanowiłam szukać pracy za
pośrednictwem sieci Internet.

W tym roku ukończyłam studia Analityki Medycznej na Wydziale
Farmaceutycznym
Akademii Medycznej w Bydgoszczy.

Przez pięć lat spędzonych na uczelni nauczyłam się nie tylko wiedzy
teoretycznej z zakresu studiów, jak również poznałam zasady i trud
codziennej pracy.
To właśnie samodzielne praktyki odbyte w laboratoriach przyszpitalnych i
praca jako konsultantka firmy kosmetycznej pozwoliły na zdobycie
doświadczenia i pewności siebie.
Komunikatywność, sumienność i odpowiedzialność - Słowa, które nie są mi
obce. Realizując je w codziennym życiu łatwo adaptuje się do nowych
warunków, a co za tym idzie nie mam żadnych problemów z pracą w zespole.
Praca z komputerem nie przeraża mnie, gdyż ukończony kurs maszynopisania
pozwala mi na szybkie pisanie, język angielski opanowany w stopniu English
Unlimited łamie bariery anglojęzycznego oprogramowania.
Poruszanie się pojazdami mechanicznymi również nie sprawia mi większych
kłopotów, ponieważ w swoich dokumentach posiadam prawo jazdy kategorii B i
wszytkie drogi Polski są dla mnie przejezdne.

Zgodnie z wyżej wymienionym wykształceniem jak i predyspozycjami poszukuję
pracy o charakterze reprezentanta Handlowego firmy, w regionie
kujawsko-pomorskim.

Chętnie przedstawię szerzej swoje predyspozycje podczas bezpośredniej
rozmowy.

Oczekując na propozycje życzę "MIŁEGO DNIA"

Z poważaniem
Iwona Felczak

==

Gadu-Gadu # 1222525



  Szef mowi mi na TY

| Opiszę pokrótce relacje z mojego Uniwersytetu (niemieckiego). Oczywiście
z
pewnością nie są wprost przenośne na grunt polski, ale w języku niemieckim
też istnieje bardzo wyraźny rodział między "Du" (ty) i "Sie" (Pan/Pani).

Na uczelni istnieją w sumie trzy kategorie zawodowe ludzi związanych z
nauką: studenci, asystenci i profesorowie. Istnieją też trzy rodzaje
działalności: dydaktyczna (tj. zajęcia, na których spotykają się studenci,
asystenci i profesorowie), naukowa (tj. praca, w której oczywiście
uczestniczą asystenci i profesorowie, a także studenci zatrudnieni w
charakterze "młodszego asystenta"), i wreszcie oczywiście kontakty
prywatne.

Pierwsza zasada jest taka, że studenci między sobą zawsze zwracają się per
Ty -- forma Pan/Pani jest uważana za niegrzeczną (tworzenie sztucznego
dystansu).

W pracy naukowej w katedrze, zasada jest taka: do profesorów i wyższych
adiunktów asystenci i studenci zwracają się zawsze per Pan (chyba, że
osoby
te poznały się będąc równo w hierarchii, ale w międzyczasie jedna z nich
awansowała). Profesorowie do innych profesorów, adiunktów, asystentów i
studentów zawsze zwracają się per Pan/Pani.

Wszyscy studenci i asystenci bez tytułów doktorskich, zawsze wzajemnie
zwracają się do siebie per Ty, gdy rozmawiają ze sobą bezpośrednio,
natomiast w dyskusji grupowej, gdy odnoszą się do wypowiedzi osoby
trzeciej,
wypowiadają się per Pan/Pani -- np. najpierw "Co mówiłeś Adamie?", a zaraz
potem, "Nie mogę się zgodzić z Panem Twardochem."

Podczas zajęć dydaktycznych (wypowiedzi prowadzących, głosy czy referaty
studentów), też obowiązują zasady ciekawe. Otóż jeżeli dyskutuje się w
grupie, student do studenta może zwracać się per Ty, natomiast do
wykładowcy
czy asystenta zawsze na Pan/Pani -- nawet jeśli znają się na gruncie
prywatnym, czy np. pracują w tej samej katedrze. Jeżeli odnosi się do
wypowiedzi osoby trzeciej, nawet gdy student mówi o pracy studenta, zawsze
obowiązuje forma Pan/Pani.

To tyle z mojego podwórka,
  Adam
(mowa była o Uniwersytecie Europejskim Viadrina we Frankfurcie nad Odrą)

Podzielam w całości te uwagi i sądzę, że w Polsce jest tak samo.



Zbig.Bag.


  PR - odmieniać czy nie?

Podaj, którą formę wybrał.



PR PREZYDENTA RP
TOMASZ LIS
Gazeta Wyborcza nr 176, wydanie waw z dnia 30/07/2007 OPINIE, str. 18:

"Za pomocą PR-u ma on udowodnić Polakom, że jedynym problemem obecnej
prezydentury jest zły PR, który owszem, problemem tej prezydentury jest,
ale najmniej istotnym."

"A mówię to z szacunkiem dla ministra, którego zupełnie szczerze uważam
za wybitnego specjalistę od politycznego PR-u."

ALBO

Łódzcy urzędnicy potrzebują speców od PR-u
ALEKSANDRA HAC, JOANNA BERLIŃSKA
GW Łódź nr 154, wydanie lol z dnia 04/07/2007 WYDARZENIA, str. 4

ALBO

Student szuka pracy
BARBARA MAZURKIEWICZ
GW Lublin nr 105, wydanie lul z dnia 07/05/2007 WYDARZENIA, str. 6:

"Tyle że firmy przyjmujące na staż niezbyt chętnie zawierają umowę o
pracę, a konkursy są przez nie traktowane jako reklama i element PR-u."

ALBO

MINĄŁ ROK RZĄDÓW KACZYŃSKIEGO. I CO? PRAWIE NIC
AN, GROH, KANA, LES, MAWI, MKUZ, PM, PSK
Gazeta Wyborcza nr 164, wydanie waw z dnia 16/07/2007 GOSPODARKA, str. 26:

"Pakiet ułatwień dla przedsiębiorców miał być PR-owym majstersztykiem
rządu."

ALBO

Stażysta nie parzy już kawy
NATALIA MAZUR, SAW, POZNAŃ, NAT, OPRAC. SAW, SAW, SAW, NAT
PRACA nr 13 dodatek do Gazety Wyborczej nr 72, wydanie waw z dnia
26/03/2007 , str. 5:

"Tworzą własne koncepcje PR-owe i marketingowe."

ALBO

To pierwsza dyskusja o Łodzi
ROZMAWIAŁA IZABELLA ADAMCZEWSKA
GW Łódź nr 56, wydanie lol z dnia 07/03/2007 Z DRUGIEJ STRONY, str. 2:

"W ostatnich tygodniach Urząd Miasta w Katowicach jako pierwszy ogłosił
przetarg na kampanię PR-ową Katowic."

"Działalność PR-ową zaczyna się od badań wizerunku (jeśli firma działa
już na rynku) lub dotyczących konkretnego problemu."

No, wystarczy. Patrząc po datach publikacji można stwierdzić, że PR
powoli nam się spolszcza i zaczyna się odmieniać...


  Niebezpieczne...

Strasznie słaba książczyna.
[Ciach]
Żałuję, że toto przeczytałem i ostrzegam wszystkich przed
stratą czasu, jaką są te wypociny.



Te" wypociny" oparte są  na dobrze udokumentowanych źródłach.
Bardzo chętnie dowiem się gdzie szanowny kolega pobierał nauki
na wzmiankowane tematy.
Z przyjemnością iście epikurejską
poznam źródła tej elitarnej i fachowej wiedzy która na pewno
nie ma nic wspólnego z przykrym często ze strachu
wydzielanym ludzkim smrodem.

<Jego "sensacje" na temat komór.
To nie są "jego sensacje" lecz prezentacja poglądów rewizjonistów
holokaustu.
Widać chyba nie czytałeś dokładnie kolego!!!
Przytaczam fragment z wstępu autora żeby uświadomić jaki charakter ma ta
praca.
(Co wcale nie pozbawia jej walorów historycznych):

"I jeszcze dwie uwagi.
Świadomie zrezygnowałem z wszelkich odsyłaczy, przypisów, bibliografii.
Raz, że popularny i publicystyczny charakter pracy czyni je zbędnymi.
Dwa, niż każdy student historii, główny , mam nadzieje,
odbiorca tych przemyśleń zawsze może liczyć na moją pomoc w tym względzie.
Albo koleżanek i kolegów, którzy wcześniej zaszczycali mnie swa obecnością
na wykładach i ćwiczeniach.
Poszczególne tematy, nieoznaczone na końcu "znakiem prasowym",
są syntezą, częścią lub cząsteczką niepublikowanych dotychczas wykładów
autora.
Dariusz Ratajczak"

Żałuję, że toto przczytałem i ostrzegam wszystkich przed
stratą czasu, jaką są te wypociny.



Zapewne, powiada kolega strata czasu.
Proponuję zatem np. "Listę Schindlera" w ramach
kulturalnego odświeżenia umysłu.


  Studia - jaka kolejnosc?
Ja skonczylem na USl., na Wydziale Techniki w Sosnowcu 5 letnie studia
magisterskie w zakresie Technika i Informatyka. Prace mgr-ska robilem w
Instytucie Informatyki w Zakladzie Komputerowych Systemow Sterowania.
Studia to prawie sama matematyka, fizyka, informatyka, programowanie i
jeszcze raz matematyka. Sa dzienne i zaoczne, sa akademiki.
Poza tym sa ekonomia, pedagogika, filozofia, robotyka i wiele inych
dziedzin.
Studia sa oceniane jako b. trudne gdyz trzeba poznac wiele roznych dziedzin
nauki.
Realnie w ciagu 5 lat jest ok.40 egzaminow, nie wspominajac o zaliczeniach z
cwiczen i laboratoriow (bardzo roznorodnych) oraz wykladow.
Po skonczeniu tej uczelni z praca nie ma zadnych problemow.Wszyscy moi
koledzy z grupy szybko ja dostali.Pracuja w przeroznych zakladach, prywat.
fimach, szkolach i instytutach naukowych. Nic dziwnego bo maja szerokie
wyksztalcenie nie tak jak na polibudzie w wiekszosci w jednym konkretnym
kierunku np: automatyka.
Polecam
 tom

Witam

Juz niedlugo (wlasciwie juz za miesiac) bede musial wybrac sobie kierunek
studiow (oczywiscie jesli zdam maturke:). I w zwiazku z tym jest problem
bo
nie wiem co wybrac.Od dawna interesuje sie matematyka, ale
konczac tylko studia matemetyczne bedzie mi bardzo trudno znalesc prace.
Alternatywa jest wybor innego kierunku jak np informatyka lub elektronika
na
jakiejs polibudzie, jednak to z kolei niezbyt mnie interesuje, ale szanse
na
znalezienie dobrze platnej pracy sa wieksze. Inne rodzaje studiow jak np:
marketing czy zarzadzanie nie wchodza w gre, bo uwazam ze jest to strata
czasu.W ogóle to chcialem ukonczyc
dwa fakultety: matematyka + inf. lub ele. Tylko od czego zaczac? Co lepiej
studiowac najpierw ? Podobno dwa ostatnie lata studiow to sam luz, wiec
fakultety moga na siebie nachodzic...

Pozdrawiam
Marcin K.




  Automatyka i Robotyka @ PWr, PP
Witam

Już czas z podaniami jeździć, a ja dalej nie wiem co robic. Proszę
absolwentów i aktualnych studentów o kilka podpowiedzi. Komentarze ludzi
spoza tematu również jak najmilej widziane :)
Bardzo lubię grzebać w elektronice, jak na amatora nawet niezłe rzeczy mi
wychodziły. Więc na pewno kierunek studiów musi być związany z lutownicą,
bo inaczej ocipieję bez zapachu kalafonii w powietrzu.
Nie zaszkodzi też odrobinę mechaniki tu i ówdzie. Nawet kilka silniczków
krokowych czy coś z elektropneumatyki wpłynie pozytywnie na moje
samopoczucie.
Informatyki się nie boję, aczkolwiek wizja spędzania 8 godzin dziennie przed
monitorem komputera i ślęczenia miesiącami nad jednym algorytmem jakoś mnie
w ogóle nie pociąga. Brrr...
Wynalazłem kierunek Automatyka i Robotyka, specjalizacja "Automatyzacja
maszyn, pojazdów i urządzeń" na Politechnice Wrocławskiej.
Nie ma za dużo informatyki, za to dużo tego co tygrysy lubią najbardziej,
czyli latania z lutownicąspawarkąśrubokrętem w łapie. [jeśli się mylę
BARDZO proszę wyprowadzić mnie z błędu]
Wszsytko byłoby pięknie tylko kilka kwestii nie daje mi spokoju:
-bardzo niski próg przyjęcia - 290 pkt, kiedy średnia innych kierunków to ok
450. Tak trudno, nie ma roboty czy po prostu niski poziom?
-jak będzie z pracą? właściwie niezbyt sobie wyobrażam realną pracę po tych
studiach, Polska potentatem w  produkcji automatów nie jest, z
poważniejszych firm na myśl przychodzi mi tylko ABB. A z tego, co
wyczytałem z archiwum grupy to z łatania telewizorów niezbyt da się wyżyć.
-czym się różni AiR na wydziale Elektrycznym od AiR na wydz. Elektronicznym?
Że progiem punktowym to widzę... Czyżby tylko li większą rolą komputerów?
Przewiduję, że będę miał około 520 pkt więc z dostaniem się nie powinno być
problemów. Teraz tylko kwestia gdzie składać papiery :/

Czy jest też ktoś, kto mógłby szepnąć słówko o "Automatyce" z kierunku AiR
na Politechnice Poznańskiej?
Do Poznania w końcu 2x bliżej....


  Urząd bezprawia
Nie, nie chodzi mi bynajmniej o UB, ale o US czyli nasz ukochany Urząd
Skarbowy. Otóż moja dziewczyna dwa lata temu skończyła liceum i
zapisała do Biura Pracy. Na drugi dzień okazało się, że trafiła
idealnie, bo jest zapotrzebowanie do Urzędu Skarbowego. Przyjęli 8
panienek na roczą umowę absolwencką (pół etatu) i powiedzieli im na
starcie, że 4 przyjmą potem na stałe, a 4 idą w odstawkę po roku.
Przez pierwszy rok panienki pracowały po 10-12 godzin (urząd miał
zaległości) na stanowisku klepaczek. Umowę miały na pół etatu, reszta
w ramach przyjaźni dla urzędu. Bez umowy, bez niczego.
Podczas pierwszego roku sugerowano im, że przyjęte zostaną tylko te,
które studiują. No więc moja dziewczyna zapisała się na studia.

Po roku okazało się, że trzy panienki odpadły z przyczyn niezależnych
(ciąża, inna praca itp.), a jedna nie studiowała, więc była idealną
kandydatką do niezatrudnienia. No więc przyjęli, jak obiecywali, 4
panienki. Sęk w tym, że nie na stałe, a na kolejną, roczną umowę
aplikancką tym razem. Znowu pracowały jako klepaczki i robiły czarną
robotę. Po drodze wysłano ich na przeszkolenie z zaznaczeniem, że we
wrześniu będzie egzamin aplikacyjny w Izbie Skarbowej.

Okazało się, że niekoniecznie we wrześniu i niekoniecznie razem. W
czerwcu, na tydzień przed egzaminem, poinformowano jedną z nich, że ma
egzamin. Zdała. Miesiąc później została zwolniona.

W sierpniu pojechaliśmy na wczasy na tydzień. No i w połowie nasz
kochany urząd był uprzejmy zadzwonić, że Księżniczka ma egzamin na
drugi dzień po powrocie z urlopu. No więc mieliśmy wczasy w plecy,
wróciliśmy do domu i uczyła się. W pierwszy dzień po urlopie miała
jeszcze jedno szkolenie i na drugi dzień egzamin. Zdała na 4. W dzień
po egzaminie poinformowano ją, że nie przedłużą z nią umowy.

Powiedzcie mi, co robić z takim państwem, w którym US prowadzi
zbójecką, oszukańczą politykę? Dwa lata mamili ją obietnicami stałego
zatrudnienia, szkolili i namówili do podjęcia studiów. Teraz jest na
drugim roku studiów i została bez pracy, a za coś musi żyć i opłacić
studia.

W zasadzie to już nam nie zależy zupełnie na tamtej pracy, bo przez te
dwa lata dobrze poznaliśmy działanie tego urzędu i różne machlojki,
ale mam wielką ochotę dokopać jakoś temu naczelnikowi. Może jest jakiś
sposób? Skarga do jakiegoś rzecznika czy coś w tym rodzaju?


  UW czy PW ??

najlepiej marketing i zarzadzanie ;)



Popieram ;)

o pracy nic mi nie wiadomo, ale na matmie na PW nie jest trudno. o
zadnym kuciu przez 2 lata jeszcze nie slyszalem ;)



Nie wiem jak te wasze roczniki wcześniej, ale ja 2-3 lata temu (wtedy to
byłem na 2-1 roku) czasami pouczyć się trochę musiałem. Ogólnie zasada
jest taka: w semestrze jest luz, ale sesja czasami boli (szczególnie jak
był luz w semestrze). O kuciu oczywiście mowy nie ma, ale to już nie
szkoła średnia, kiedy to na zrozumienie i zapamiętanie nowych pojęć
matematycznych wystarczały w zupełności lekcje. Niestety studia
nieporównywalnie trudniejsze... Jesteś na II roku. O ile dobrze pamiętam
to niedawno poznałeś twierdzenie o lokalnym dyfeomorfizmie, o funkcji
uwikłanej, chyba też tw. Sir George'a Gabriel'a Stokes'a. Nie powiesz
mi, że obczaiłeś wszystko na wykładzie... Konkludując, nauki wielkiej
nie ma, jednak czasami bywa niełatwo (dla przykładu polecam przedmiot
RRCz - równania różniczkowe cząstkowe - dla tych, którzy uważają, że
potrafią dużo...)

nie wiem jak jest na informatyce na moim wydziale, ale na matmie
naprawde nie jest tak ciezko jak to sie powszechnie uwaza (jak ja
uwazalem zanim sie dostalem:).



Co do informatyki, to pierwsze 2 lata to większość matematyka jest.
Później zaczyna się dopiero informatyka. Wtedy to Kobiety z reguły
przestają sobie radzić... Projektów jest mnóstwo i to trudnych bardzo.

Co do matematyki na MiNI i przyszłej pracy... Powiem Ci tyle, że praca
jest praktycznie tylko dla statystyków i matematyków finansowych. To się
u nas chwali. Mamy:

z dziedzin bardziej statystycznych:
- 3 semestry statystyki matematycznej
- 1 semestr analizy regresji
- 1 semestr szeregów czasowych
- 1 semestr teorii próbkowania

z matematyki finansowej (nie jestem na tej specjalności):
- podstawy analizy stochastycznej
- matematyka finansowa (+ zastosowania numeryczne)

Prowadzą to naprawdę sławni ludzie, w tym:
- Prof. Marek Rutkowski
- Prof. Jacek Koronacki
- Prof. Jacek Wesołowski

Nie można zapomnieć również o Systemie SAS :)

Gdzieniegdzie matematycy potrzebni są w logistyce. Do tego też nasz
wydział przygotowuje przedmiotami takimi jak:
- programowanie matematyczne
- programowanie dyskretne
- optymalizacja dyskretna

Innym rozwiązaniem jest pozostanie na uczelni i zajęcie się doktoratem,
ale za 1000 zl. w dzisiejszych czasach nie polecam... Chyba, że doktorat
za granicą.

Pozdrawiam,
Mariusz

PS. UW to też fajna uczelnia, ale dla mnie osobiście druga ;)


  BEZPLATNE AUTOBUSY NA MANIFESTACJE PRO-PALESTYNSKA W WARSZAWIE - 19.04.2002

BEZPLATNE AUTOBUSY NA MANIFESTACJE PRO-PALESTYNSKA W WARSZAWIE -
19.04.2002

Po porozumieniu z Ambasadorami panstw organizacji konferencji
muzułmańskiej
w Polsce i z niektórymi terytorialnymi Stowarzyszeniami oraz Generalny
Związek Studentów Palestyńskich ogłosiono przez polskie instytucje
muzułmańskie  piątek 19.04.2002r jako dzień  solidarno ci z narodem
palestyńskim w którym odbędzie się zgromadzenie publiczne z całego kraju i
przemarsz przed gmach Ambasady Amerykańskiej o godż 11.30 do 13.30, Na
manifestację zostanie oddelegowany przedstawiciel burmistrza gminy
Warszawa-
Centrum. W miastach będą zamawiane autokary, wyjazd z całego kraju  do

B E Z P L A T N E

dla wszystkich uczestników manifestacji pod warunkiem wczesnego
powiadomienia koordynatorom regionalnym lub Koordynatorowi
ogólnokrajowemu.

Celem koordynacji, osoby zaiteresowane prosimy o kontakt :

Koordynator ogólnokrajowy - Ahmad tel 606259469.

Wrocław- Saleh 601899485; Białystok- Abdulwahed-tel komórkowy 691164811;
Łódż-Husam 042/6354869;Lublin-Sami 609692902; Poznań-Ahmed 604367633;
Katowice-Basem 604700794; Warszawa-Ahmad 606259469

A nie prościej byłoby wypłacić ekwiwalent pieniężny na miejscu zamiast



opłacać autobusy? Bo ten kto pojedzie swoim pojazdem będzie "w plecy" !
I -idąc tym tropem- ogłosić to w biurze pośrednictwa pracy stolicy [tam się
wtedy znajdzie dużo zwolenników pro-palestyńskich!] .
A na marginesie.....:Czy przewiduje się ciepłe kiełbaski i piwo ? Bo taki
manifestant przecie o pustej gębie nie będzie się aktywizował...
---------A tak na serio....Czy to ogłoszenie jest na serio, czy ktoś próbuje
ośmieszyć ruchy pro-palestyńskie ? Bo żałosne wydaje się opłacanie
manifestacji niby spontanicznych. Sporo bezrobotnych pojedzie obejrzeć
stolice.
Sonett


  Biotechnolog i przyjaciele :-)

Niektorym to pasuje, niektorym nie i nie chca spedzic calego zycia na
tulaczce po swiecie od jednego uniwerku do drugiego na kolejne staze naukowe.



A z kolei inni cieszą się, że poznają coraz to nowe kraje. Kwestia
mentalności.

Jezeli przy tym robisz cos, co jest ciekawe i ma jakies znaczenie dla nauki
to swietnie, gorzej jak musisz pracowac jak wyrobnik/ obywatel drugiej
kategorii



A to lepiej jest pracować w Polsce jako sprzedawca leków, czy może
fajniej jest klepać biedę w jakimś zapyziałym polskim instytucie, gdzie
nie ma nowoczesnego sprzętu, a środowisko nie umie zabiegać o
finansowanie projektów badawczych? To oczywiście są skrajności, ale
rozejrzyj się, ilu ludzi tak właśnie trafiło.

Tylko w takim zyciu nie ma miejsca na dom, rodzine, chyba ze bedziesz mial
zone, ktora i tak nie zamierza pracowac i chetnie z Toba pojezdzi po swiecie



Może to być żona z branży, albo np. żona-informatyk - wcale nie jest
powiedziane, że dla żony nie znajdzie się praca. Może nie od razu, ale
jak raz już zacznie pracować, to potem jest już względnie łatwo. No
chyba że żona jest tumanem - ale wtedy nigdzie nie znajdzie pracy

No, a dzieci kiedys Cie przeklna, ze wreszcie chcialyby miec
kolegow i nie zmieniac srodowiska co 3-4 lata...



A nie boisz się, że dzieci cię przeklną, że nie mają pieniędzy na
komputery, naukę na wysokim poziomie (płatne studia - skąd możesz
wiedzieć, co będzie za 20 lat?) i fajne wakacje, tak jak wszyscy ich
koledzy?

Niestety urodziłeś się w Polsce i musisz podejmować trudne decyzje.
Niektórzy dają sobie radę i w Polsce - ale pokaż mi takiego, który w
Polsce wystartował. Jakoś tak się składa, że ja takiego przypadku nie
znam: wszyscy znani mi wybitni biolodzy startowali za granicą, a do
Polski wrócili z dorobkiem i z zagranicznymi kontaktami do kontynuowania
współpracy. Może coś przeoczyłem?

Leszek


  doktorat
Witaj
dziekuje za pomoc, niebylam tu długo bo wlasnie wrócilam z Angli.
Myslałam o wyjezdzie tez na doktorat, ale troche sie boje, nie naleze do ludzi
odważnych :)))
Moja praca to badanie mitochondrialnego DNA Mytilus , transmisja i
heteroplazmia. Raczej nie wiąze z tym przyszlosci, bo po prostu nie ma takiej
mozliwosci. Wczesniej pracowalam na bakteriach i z fagiem lambda.
dziekuje i pozdrawiam
yasmine

Jak mi jeszcze raz powiesz "pan", to się obrażę. Jestem doktorantem, i
chociaż bardzom stary, to przecież nie aż tak. Co do tego, gdzie szukać --
hm, ja znalazłem miejsce w Niemczech przez przypadek, przebywając tu na
stypendium. Kolega z Poznania, co pracuje piętro wyżej, odpowiedział po
prostu na ogłoszenie zamieszczone w "Nature". Oględnie mówiąc, możliwości
jest mnóstwo, ale najczęściej wiążą się one niestety z wyjazdem z Polski.
Gdzie można szukać pozycji w Polsce, nie wiem -- kiedy kończyłem studia,
zazwyczaj na doktorantów przyjmowano byłych magistrów danego profesora. Na
Zachodzie są trochę inne zwyczaje, możliwości doktoratu są ogłaszane
publicznie, a doktoranci najczęściej przychodzą "z zewnątrz". Kilka
dalszych uwag znajdziesz w wątku "doktorat z terapii genowej". Poza tym,
warto przeglądać strony domowe różnych grup naukowych -- często są tam
ogłoszenia dotyczące wolnych miejsc.

Z jakiej dziedziny robisz pracę dyplomową? Czym się zajmujesz, co umiesz?

Serdeczności,
j.

--
----)-//-///-----------------------------------January-Weiner-3-------
"'Tis true, there's magic in the web of it." -- Shakespeare



--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


  jaki kierunek wybrac FiB czy ZiM?
Po pierwsze, jest już pełno speców od ZiM, a po drugie - prawda jest taka -
że jak uczą Cię wszystkiego, to nie uczą niczego. Sam jestem po ZiM. Niby
przekazują Ci wiedzę z bardzo szerokiego zakresu, ale w praktyce musisz być
specem w swojej dziedzinie, a tego ZiM Ci nie da. No chyba że .... to był
nasz ulubiony żart ... zaraz zostaniesz PREZESEM bo wzasadzie do tego
prezygotują Cie te studia. Wiesz wszystko i nic.
Witam

Mam powazny problem: zastanawiam sie nad wyborem kierunku studiow
dziennych na
Uniwersytecie Warszawskim. W gre wchodza dwa ekonomiczne kierunki tj.
Finanse
i Bankowosc oraz Zarzadzanie i Marketing (wiem, ze oba kierunki stoją
nieźle w
rankingach, w 1 dziesiatce w Polsce). Prosze o pomoc, bo w gruncie rzeczy
nie
wiem, czego moge spodziewac sie po kazdym z nich.

Po przejzeniu list przedmiotow, bardziej ciekawe i roznorodne wydaje mi
sie
ZiM. Zastanawiam sie jednak, czy nie jest tak jak niektorzy mowia tj. za
duzo
jest juz absolwentow tego kierunku i pracy po tym nie znajde. Nie wiem co
o
tym myslec....

Zagadnienia z tego kierunku wydaja mi sie tak szerokie, ze w zasadzie daja
mozliwosc pracy w na bardzo wielu stanowiskach w branzy finansowej. Mysle
tez,
ze wiekszosc z tych "specow" od marketingu jset po gownianych uczelniach +
niewiele umieja, bo tak naprawde nie interesowalo ich to czego sie uczyli.

Jesli bede studiowal, to zamierzam poswiecic maksymalnie swoj czas na to,
zeby
sie dobrze przygotowac do pozniejszej kariery i naprawde doglebnie poznac
swoj
kierunek.

Ktory kierunek zatem wybrac? Co da mi lepsze perspektywy? W chwili obecnej
najbardziej atrakcyjna wydaje mi sie praca w konsultingu, doradztwie
gospodarczym, marketing - te sprawy... Wobec tego FiB czy ZiM?

pozdrawiam i z gory dzieki za rady
Kamil

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -



http://www.gazeta.pl/usenet/


  FIZYKA MEDYCZNA

oczywiste jets ze w kazdej dziedzinie fizyk znajdzie "prawdziwa fizyke".



Jak dobrze poszuka... Merytoryczna polemika dalej.

Nie
wiem czy mam racje, ale wydaje mi sie, ze lepiej zajac sie czym bardziej
przyzmienym co naprawde jest na poziomie typowego magistranta, zamiast jak
CERN porywac sie samemu na czastki elementarne i w ramach pracy
magisterskiej naprawic akurat uszkodzony zasilacz do jakiegos tam urzadenia.



Uniwersytet, to instytucja dość specyficzna. Uniwersytet nie powinien
zajmować się nauką naprawy zasilacza, bo do tego jest technikum. A jeśli
urządzenie jest bardziej skomplikowane to politechnika. Tam (na
politechnikach) powinno się uczyć "fizyki przyziemnej", czyli
zastosowań. Inżynier powinien wiedzieć jak obsłużyć przyrząd i jak
dokonać jego drobnych napraw (ot, taki "techniczny" - powinny mu
wystarczyć trzy lata studiów). A jeśli chce szukać fizyki w tym co robi,
to może zostać na studiach dłużej i robić magisterium (kolejne dwa
lata). Uniwersytet zaś powinien skupić się na NAUCE. To nic, że
magistrant nie wymyśli nic nowego. Posiadanie magisterium powinno
świadczyć o wiedzy, a nie własnym wkładzie w naukę. Dobra praca
magisterska może być powtórzeniem jakiegoś ważnego eksperymentu czy
wyprowadzenia albo zbadaniem własności znanego już materiału: studia
magisterskie powinny przygotowywać do pracy naukowej, więc ważne jest
poznanie metod. Dopiero przy doktoracie konieczne jest wykazanie się
własnym wkładem.

Nie oszukijmy sie - wiekszosc magistrantow prochu nie wymysli.



Czyżbyś miał na myśli siebie?:)))

Pozdrowienia


  PiS - ludzie bez honoru...

Głupi, głupszy ,Olszewski ...................skiba :):)
I co lepiej ci teraz? Co tak napinasz codziennie?
Nie widzisz ogromnego wplywu mediow na wybory?
Donek nawet nie jest dobrze wyedukowany,z naszych ostatnich premierow
jest
przecietny,najslabszy.Ot,taki bedzie i sterowany .Obserwuj pilniej!!!!!
MG



Jak to jest, że PiSdowaty pacholek co otworzy ryj, to kłamie?

Tusk:

W 1980 ukończył studia historyczne na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu
Gdańskiego. Jego praca magisterska dotyczyła kształtowania się legendy
Józefa Piłsudskiego w przedwojennych czasopismach.

Miller:

Trudne warunki życiowe sprawiły, że po ukończeniu szkoły zawodowej 17-letni
Leszek rozpoczął pracę w Zakładach Przemysłu Lniarskiego w Żyrardowie -
naukę kontynuował wieczorowo w Technikum Elektroenergetycznym. Wkrótce potem
odbył służbę wojskową na okręcie podwodnym ORP Bielik.

Mazowiecki:

Wykształcenie średnie ogólnokształcące - ukończył Liceum Ogólnokształcące
im. Marszałka Stanisława Małachowskiego w Płocku, rocznik 1946, a następnie
rozpoczął (nieukończone) studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim.

Pawlak:

Absolwent Wydziału Samochodów i Maszyn Roboczych Politechniki Warszawskiej.

Marcinkiewicz:

Z wykształcenia jest fizykiem - studia na Wydziale
Matematyczno-Fizyczno-Chemicznym Uniwersytetu Wrocławskiego ukończył w 1984.
W 1992 ukończył studia podyplomowe w zakresie administracji na Wydziale
Prawa i Administracji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Ukończył również szkolenia w Studium Fundacji Boscha (struktura i
funkcjonowanie szkolnictwa wyższego w Niemczech) oraz Centrum Ośrodka
Doskonalenia Nauczycieli w Warszawie.

Mayko


  PiS - ludzie bez honoru...

| Głupi, głupszy ,Olszewski ...................skiba :):)
| I co lepiej ci teraz? Co tak napinasz codziennie?
| Nie widzisz ogromnego wplywu mediow na wybory?
| Donek nawet nie jest dobrze wyedukowany,z naszych ostatnich premierow
| jest
| przecietny,najslabszy.Ot,taki bedzie i sterowany .Obserwuj pilniej!!!!!
| MG

Jak to jest, że PiSdowaty pacholek co otworzy ryj, to kłamie?

Tusk:

W 1980 ukończył studia historyczne na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu
Gdańskiego. Jego praca magisterska dotyczyła kształtowania się legendy
Józefa Piłsudskiego w przedwojennych czasopismach.

Miller:

Trudne warunki życiowe sprawiły, że po ukończeniu szkoły zawodowej 17-letni
Leszek rozpoczął pracę w Zakładach Przemysłu Lniarskiego w Żyrardowie -
naukę kontynuował wieczorowo w Technikum Elektroenergetycznym. Wkrótce potem
odbył służbę wojskową na okręcie podwodnym ORP Bielik.

Mazowiecki:

Wykształcenie średnie ogólnokształcące - ukończył Liceum Ogólnokształcące
im. Marszałka Stanisława Małachowskiego w Płocku, rocznik 1946, a następnie
rozpoczął (nieukończone) studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim.

Pawlak:

Absolwent Wydziału Samochodów i Maszyn Roboczych Politechniki Warszawskiej.

Marcinkiewicz:

Z wykształcenia jest fizykiem - studia na Wydziale
Matematyczno-Fizyczno-Chemicznym Uniwersytetu Wrocławskiego ukończył w 1984.
W 1992 ukończył studia podyplomowe w zakresie administracji na Wydziale
Prawa i Administracji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Ukończył również szkolenia w Studium Fundacji Boscha (struktura i
funkcjonowanie szkolnictwa wyższego w Niemczech) oraz Centrum Ośrodka
Doskonalenia Nauczycieli w Warszawie.

Mayko



no fakt
jest wykształcony
niech mu tam bedzie
przypomne jednak ze tusek na debacie z któryms tam konkurentem, sie
chwalił jak to w czasie studiów pracował w londynie.
no no no
taki był....

pamiętajacy pamietaja kto mógł wyjeżdżac na praktyki za granice.
do demoludow
a londyn to juz wyzsza pólka

ja tam w teczki nie patrze,tylko tak sobie dumam.
dla kilkudziesieciu roczników ostatnich to sie nazywa pracowitość.
ale wówczas to inaczej na takich sie patrzyło


  Projektant - Programista Java (Poznań) Nr ref. 113/07/2008
Naszym Klientem jest wiodący niemiecki producent oprogramowania dla
produkcji, logistyki oraz branży elektroenergetycznej. W związku z
dynamicznym rozwojem poszukuje osób na stanowisko:

Projektant - Programista Java
(Poznań)
Nr ref. 113/07/2008

Kogo poszukujemy?
Poszukujemy pasjonatów programowania w języku JAVA, którzy chcą
rozwijać się i współpracować z doświadczonym zespołem programistów
przy zagranicznych projektach dla dużych, zachodnich koncernów.

Dlatego jeśli:
- Masz wykształcenie wyższe o profilu informatycznym lub odpowiednie
doświadczenie zawodowe
- Programujesz w języku JAVA
- Posiadasz wiedzę związaną z zagadnieniami bazodanowymi w tym SQL
- Znasz język angielski lub niemiecki i chcesz go wykorzystywać i
rozwijać w pracy
To ta oferta jest właśnie dla Ciebie!

Czym będziesz się zajmował na nowym stanowisku?
- Tworzeniem oprogramowania w języku JAVA
- Analizą wymagań klienta
- Tworzeniem dokumentacji projektowej
- Obsługą klienta w trakcie i po realizacji projektu

Dlaczego warto rozpocząć pracę właśnie w tej firmie?
Nasz klient oferuje:
- Stałą, na pełen etat w formie umowy o pracę (dla studiujących na
ostatnich latach studiów możliwość pracy w mniejszym wymiarze godzin
min. 3/4 etatu)
- Elastyczną, ponieważ:
  - praca może być w siedzibie firmy w Poznaniu lub u klienta, w tym
zagranicznego
  - są indywidualnie ustalane godziny pracy dla pracujących studentów
dziennych
- Stabilną, firma poszukuje pracowników do długofalowej współpracy
- Rozwojową, ponieważ:
  - zdobędziesz doświadczenie w projektowaniu i programowaniu
uczestnicząc w dużych projektach dla koncernów zagranicznych
  - będziesz wykorzystał nowoczesne technologie i narzędzia
  - będziesz współpracował z programistami o dużym doświadczeniu i
umiejętnościach
  - będziesz brał udział w szkoleniach zewnętrznych
  - będziesz mógł zdobyć certyfikaty w zakresie programowania w Javie
  - będziesz wykorzystywał i rozwijał umiejętności językowe - firma
m.in. finansuje lekcje języka angielskiego i niemieckiego
- Przyjemną i w miłej atmosferze
  - praktycznie brak rotacji w firmie
  - firma organizuje kilka imprez integracyjnych w roku
- Atrakcyjną finansowo - firma oferuje atrakcyjne, stałe wynagrodzenie
oraz premię uzależnioną od wyników pracy

Zainteresowane osoby prosimy o przesyłanie pisemnych ofert (CV w

W temacie e-maila prosimy wpisać numer referencyjny oferty.


  Jutro Arkadia...

No wiesz, słabo rozróżniasz mutantów od ambitnych ludzi.
Mam taką koleżankę w pracy.
Studiuje dwa fakultety i pracuje w tej samej firmie, w której jestem
wyrobnikiem :)
Starsi płacą jej za jeden a na drugi pracuje.
Jest ambitna, i dobrze.



Chodzi mi o ludzi, którzy studiują, pracują (ciężko) i śpią max 2
godziny w tym jedna na mniej ważnym wykładzie, a druga rozłożona na
metro i autobus :). To nie jest kwestia ambicji tylko organizmu.
Normalny ludzki organizm tego nie wytrzyma po prostu. Nienormalny
wytrzyma trochę dłużej niż normalny, ale też zmięknie.
Np smutną rzeczywistością studiów informatycznych jest to, że właściwie
od 2-3 roku jesteś już bombardowany różnymi ofertami. Wielu studentów
podejmuje pracę, a potem powtarza 5 rok, bo brakuje im zaliczeń albo nie
poradzili sobie czasowo z pracą dyplomową. Trzeba znać swoje możliwości.
Profesor przestrzegał nas na pierwszym wykładzie i już osobiście
poznałem jedną ofiarę, która nie posłuchała :)

Jakoś słabo się starasz. :))



Bo nie jestem wojujący ;) Czekam na podatek liniowy i na zniesienie tego
od oszczędności (właściwie w odwrotnej kolejności). A do reszty mam
nastawienie neutralne, ale ponieważ za czymś trzeba się postawić, to
jestem za tymi od liniowego w większości pozostałych pomysłów :P

Ty weź się zdecyduj.



Czemu? Nie można być za liniowym i usunięciem ZUSu, a jednocześnie
popierać finansowania muzeów? Jak nie można, to widać jestem dziwny :] A
finansowanie muzeów i tego typu rzeczy zepchnęły mnie na lewą stronę
kompasu przy ostatnim podejściu :P

pozdrawiam,
Kosu


  kretynów nigdy nie brak....

Nie odpisuj szczeniackimi odzywkami jak na twoj wiek przystało. Nie tobie
szczylu osadzac co jest w temacie co nie.



szczyla to sobie w majtach poszukaj...

Jezeli oprocz rowerkow jeszcze interesujesz sie powaznie rzeczywistoscia w
Warszawie to wiedz, ze duzo ludzi przyjezdza tu w poszukiwaniu pracy.



tak interesuje się rzeczywistością. a masz coś do rowerów blachosmrodziarzu?

Z doswiadczenia wiem, ze w wiekoszsci internauci spogladaja na ta grupe,
co
mozna przy odrobinie inteligencji zauwazyc.
Owszem sa tez stali warszawiacy
i oni tak jak ja staraja sie czasem komus cos odpowiedziec i pomoc.



pl.praca.dyskusje --tam sobie idź ze swoimi pierdołami moralnymi

Temat
pracy jezeli cie dotknie, bo spadniesz z rowerka i/albo ktos ci porzadnie
przylozy w korku drzwiami, moze rozswietlic nowy poglad na te powazniejsze
sprawy.



tak tak... ktoś mi przyłoży drzwiami.
tak się składa, ze mimo swojego dośc młodego wieku, mam już za sobą kilka
róznych prac zarobkowych w róznych firmach. fakt, że nigdy nie była to stala
i długo okresowa praca, ale zarobiłem tyle ile chciałem i na razie wiecej
nie potrzebuje. jesli bedę miał potrzebe zarobienia wiecej znajde sobie
prace. ja nie mam z tym problemu. na razie mam przed sobą jeszcze szkołe i
nauke na studia. a masz jeszcze jakieś wonty?

"nowe" osoby poznaly niestety cala prawde o niektorych ogloszeniach.



pl.praca.dyskusje --już ci powiedziałem raz

Jak
pewnie udalo ci sie zauwazyc (mam nadzieje) duza liczba osob odpisuje
normalnie na zadanego posta... no chyba, ze identyfikujesz sie z jego
tematem to wszystko ok.Jezeli nie podoba ci sie to nie czytaj i nie



troluj.

tak, tak i nie ntguj... :-/

Nie pozdrawiam



pzdr.


  Czy nie sądzicie, że studia są beznadziejne?
Zgadzam się w większości z autorem wątku. W Polsce w nauczaniu jest wiele
patologgii i studia są jedną z nich. Chodzi po prostu o to, żeby zaniżyć
bezrobocie, bo w końcu student to nie bezrobotny. To co się porobiło jest chore,
ale są równierz inne patologie. Ja programowałem od czasu pójścia do LO, na
olimpiadzie informatycznej zdobyłem ok. 60 miejsca w Polsce. Chciałem iść na
UMK, aż tu... oblałem mature z Polaka. Zdałem dopiero, gdy na UMG dawno już było
po egzaminie. Teraz siedze w jakiejś prywatnej szkole, która g***** mnie nauczy.
Co prawda nie płacę, bo mi ufundowali całą naukę za free, żebym do nich chodził
ale niezależnie od tego, pracodawca niechętnie mnie przyjmie po szkole
prywatnej. To SIĘ NAZYWA PATOLOGIA, wszystko przez to że nie znam historii j.
polskiego.

Ja uważam, że powinny być 2 typy matur - matura ścisła i matura humanistyczna,
oraz 2 typy szkół - ścisłe i humanistyczne. Na ścisłych powinny być podstawy
programowania, bo skąd ktoś ma wiedzieć czy iść np. na studia informatyczne
jeśli informatykę zna tylko od strony obsługi Windows albo pakietu MS Office?
Nie jest trudno określić po gimnazjum, czy dziecko ma raczej uzdolnienia
humanistyczne czy ścisłe.

Można poznać programowanie dopiero na studiach i potem to polubić i się tym
zafascynować, ale nie powinno to być tak późno, to wina systemu edukacji.

LO to był horror, często miałem po 4-5 zagrożeń na koniec roku, ale tak to jest
jak się jest uzdolnionym tylko w jednym kierunku i gdy zamiast zadań domowych
piszę się programy.

Poza tym studia powinny być tylko dla tych najlepszych. Do tego jak z Akademii
Bydgoskiej zrobili uniwerek to myślałem że padne! Ta szkoła to jest jedno
wielkie g**** a oni zrobili z tego uniwersytet! Świat sie przewraca do góry
nogami! Ja na prywatnej uczelni informatycznej mam znajomych, którzy mówią np.
ja nie lubie komputerów i informatyki, wole biologie, ale poszedłem tu, bo po
informatyce jest praca.

Pracodawcy zakładają, że skoro teraz studia to taki standard, to tylko
największy leń albo głąb nie pójdzie na studia, i dlatego ten wymóg jest prawie
w każdej ofercie o pracę.


  Wywiad z Markiem Józefiakiem w Radiu Zet by Janusz Weiss

Nie mogłem zareagowac na tekst, że z przyjemnością patrzymy, jak się
Pan Prezes uczy na błędach



rozumiemy,że Ty nigdy nie popełniasz błędów.

Był pilot w Poznaniu, gdzie wyniki zwiastowały kłopoty - pisała o
tym prasa. A mimo to TPSA zdecydowała się postawić na ten
nieprzygotowany system, gdzie reklamacje giną, ludzie godzinami
wisza na telefonie chcąc coś i nie mogąc prawie nic załatwić.



Tu są dwie przyczyny:
1) debilne procedury
2) czynnik ludzki

I jeszcze jedno : TPSA twierdzi (za
http://www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1763260.html)
 że "średni czas oczekiwania na połączenie z doradcą to minuta".



Potwierdzam. Dzwonię namiętnie od kilku dni - jeszcze się nie
zdarzyło, żebym czekał dłużej niż 2-3 minuty. Czasami ktoś się zgłasza
od razu (szczególnie w "technicznym")

Odkryli, że ludzie o ŚREDNIEJ wieku 39 lat nie radzą sobie z
rozmówcami. Toż to wie nie od dziś cały świat - praca niewdzięczna,
stresująca i bardzo prosta, w sam raz dla studentów którzy pracują
rok, zniechęcają się i odchodzą po najdalej roku-dwóch. Jak można
posadzić za blue-line osoby przed emeryturą.



Zwalniałes kiedyś kogoś z pracy? Mówiąc mu prosto w oczy: "sorry, noł
badżet for ju"? Mnie się zdarzyło kilka razy i bardzo nie lubię tej
chwili. Ja zwalniałem młodych ludzi. Starszej osobie bym chyba nie
potrafił spojrzeć w oczy. I dlatego chylę czoła przed MJ, że chociaż
dał tym ludziom, nieprzygotowanym do życia w gospodarce wolnorynkowej,
bo firma "wyhodowała" u nich postawę roszczeniową, możliwość jakiegoś
wyboru. Chociaż spróbowania swoich sił.

Z tym że bez zmian rewolucyjnych nie da się tu nic zrobić - to się
zgadzam. Ale do wszystkiego trzeba się przygotować. Moim zdaniem
zmiany i strategia w skali mikro jest nie przygotowana.



polemizowałbym z tym "mikro"...


  [pr] Wojewoda myśli, co by tu zrobić z tramwajami

| A taki, jaki wypierdział (1) nasz Sejm "kochany", łon wi lepiej, jak
| się
| gdzie nazywa dany rejon, co jest Śląskiem, co Mazowszem, co
| Małopolską,
| co Wielkopolską (np. Piła... (2))...

A co to za różnica? Województwa mogły by miec numerki zamiast nazw
słownych
i też by było dobrze. Ważne jest kto gdzie ma bliżej i kto dzieli



Numerki? Proszę bardzo, przynajmniej by nie myliły.

pieniądze. Jeżeli większosc mieszkańców Dąbrowy Górniczej jeździ do
pracy/na studia/na zakupy do Katowic to niech będą w Śląskim. Z Piły
ludzie



Wolałbym, aby jednak nazywało się "Katowickie". Jasno by wskazywało na
"centralę", bez sztucznego przesuwania granic regionów.

jeżdżą do Szczecina? Chyba jednak do Poznania...



I to ma warunkować przynależność do województwa? Bo zdaje mi się, że
kierunek podróży ludności zależy od tego, gdzie mają cel, praca, gdyby
zmienić granice województwa, to odległość do niej nie zmieni się. Pod
tym względem nie na znaczenia, czy Piła jest pod Poznań, czy pod
Szczecin.

Jeżeli już robic reformę to niech będą 4 województwa (Wawa, Pozn,
Wroc,
Krak). Wtedy rzeczywiście będą to silne regiony.



Reformę przede wszystkim, należało zrobić mądrze. Nie
czterystukilkudziesięciu pierdzistołków (którzy jednak czasem coś
zrobili, trzeba przyznać), którzy urządzili sobie zawody w pierdzeniu i
kto głośniej i jadowiciej, ten dostał dyplom w postaci "moje przeszło",
tylko wolałbym referendum, gdzie niech się lud wypowie. To nie są zawody
o kiełbasę - tę sie zje i nazajutrz zrobi kupę, po kiełbasie. To jest
sprawa na lata. Mam wielkie pretensje do władz, że nie spytali mnie o
zdanie w tym temacie, choćby nawet moja odpowiedź nie była wiążąca. I
dlatego nowego podziału i nazewnictwa nie uznaję. Podobnie, jak w
przypadku Ustawy Warszawskiej.
Reforma była potrzebna, ale nie w takim układzie, jak przeszła.


  Szukam Klanu.
Nick: pitu
Wiek: 19
Miasto: Poznań
Łącze: Netia 1MB
Przeszłość: Jeśli chodzi o COD'a4 to nie oszukujmy się: brak. Cały mój czas, jeśli chodzi o strzelanki sieciowe poświęcałem CS'owi. Grałem w niego od niepamiętnych czasów (jeszcze czasy podstawówki) do połowy zeszłego roku, kiedy zacząłem studia i pracę. Jednak studia jak i praca okazały się mniej wymagające niż się tego spodziewałem, dlatego wróciłem do gry. Jednak CS przestał mnie 'jarać', postanowiłem się przenieść na grę, która ma więcej opcji i nie jest tak monotonna. W CS'ie odnosiłem różne sukcesy na różnych imprezach (również LAN'owych, wspomnę tylko o tym, że grałem na LAN'ie podczas pierwszego PGA (Polskie TOP8), razem z moim klanem odpadliśmy w półfinale eliminacji sieciowych do WCG, grałem na LAN'ie na ACON5 (też miejsce TOP8 - wygrałem nawet płytę główną :D) i tak dalej i tak dalej. Nieukrywajmy, w CS'a nie byłem graczem przeciętnym, swego czasu wraz ze swoim klanem należeliśmy do krajowej czołówki. Jednak teraz chcę grać w COD'a i chcę grać równie dobrze, jak grałem w CS'a. Sami zapewne rozumiecie, że zajmie mi chwilę przestawienie się z CS'a na COD'a (chociażby inny movement, inne hitboxy, bronie, zasady, mapy), ale niezmienia to faktu, że nagle w magiczny sposób nie stracę swoich umiejętności nabytych jeszcze za czasów gry w CS'a.
Czego oczekuję: zgranego i ogarniętego team'u, wyjazdów na LAN'y, serwer'a (mogę sie zrzucać), osób dorosłych (najlepiej...), ludzików którzy wezmą mnie pod swoje skrzydła i pomogą zrozumieć grę, nauczyć jej zasad, a w późniejszym czasie wierzcie mi, moje fragi będą mówić same za siebie.
Komentarz: Póki co nabijam rank'a na multi (hah :D)
Kontakt: GG: 6496599 MAIL: skrzynka.prova@gmail.com

Czekam na propozycje, pozdrawiam.

  Zapomniec ?
Moj pierwszy temat tutaj ... pisze go chyba bardziej po to zeby sie wygadac niz zeby otrzymac jakies rozwiazanie bo jesli sam go nie znalazlem przez tyle czasu to go chyba nie ma ..

Sprawa jest prosta po prawie 4 latach rozstalem sie z dziewczyna z ktora wiazalem powoli swoja przyszlosc ... wspolne mieszkanie zareczyny kiedys slub dziecko ...

Wyjechalem za granice zeby przygotowac nam grunt pod studia jakas prace zeby ogolnie jakos to co planowalismy uksztaltowac w rzeczywistosci ... Wszystko bylo pieknie rozmowy telefony i przez 3 miesiace nic sie nie dzialo do momentu na tydzien przed jej przyjazdem ... padlo haslo ze nie przyjezdza bo byla kilka dni wczesniej we wroclawiu i tam chce zostac a jesli przyjedzie to moze na kilka dni i wroci ...
Rozstalismy sie ona po kilku dniach juz byla z kims innym kogo poznala we wrocku ...
Miesiac pozniej przylkecialem do pl widzielismy sie pekla mowila ze mnie kocha ze tamten to pomylka ze nie umie beze mnie zyc .. uwierzylem .. i rozcarowanie wykrcila mi numer o ktorym nie chce pisac
Stwierdzilem ze za dlugo z nia bylem zeby to wszystko przekreslac i odzywam sie normalnie czasem cos piszemy itp itd .. tylko ze nadal cholernie ja kocham ... minelo ponad pol roku a nie ma jednego dnia zebym o niej nie pomyslal ...
Probowalem jakos tutaj sobie to wszystko poukladac i zorganizowac zycie ale to nie to samo co w Polsce gdzie ma sie tych znajomych od najmlodszych lat miejsca ktore sa prawie jak dom ... i tak wlasciwie nie umiem sie pozbierac
Niby praca niby nauka ale jakos tak pusto ...tutaj jakos nie mam nikogo kto bylby mi jakos specjalnie bliski i pierwszy raz w zyciu jestem totalnie bezradny
Najgorsze kiedy wieczorami jestem sam ... czasami idzie oszalec

Brzmi jak zale 5latka ktoremu zabrali zabawke ale dla mnie jest to naprawde straszna meczarnia =/

Rozwiazanie proste zakochac sie przejdzie po jakims czasie... tylko ze nic na sile ... a poki co ani tak ani tak nic sie nie dzieje ...

dzieki ze chciaz moglem to wylac .. jakos lzej

  Jutro
Jak wychodzą Wam te plany "jutrzejsze"? Na ile jesteśmy w stanie pokierować przebiegiem wydarzeń, że plan wypełniamy? Że dzieje się to co chcemy? Na ile jesteśmy w stanie wpływać na przyszłość?



Wiadomo, że bardzo dużo rzeczy wydarza się przypadkiem. I często nas to zniechęca, bo doswiadczanie braku wpływu na własne życie działa przecież cholernie demotywująco. Ważne jest nie by realizować założenia, ale by realizować postawione cele. Tak jak dla Syzyfa bezsensowna praca była okrutną karą, tak - przez analogię - wydaje mi się, że nie ma wiele lepszych stanów ducha niż ten, który osiągamy realizując cel poprzez pracę. Zakochanie, upojenie, faza narkotykowa - to wszystko są działania chemiczne. Tu chodzi o coś więcej. O poczucie, że przynajmniej w części mogę być producentem, scenarzystą i reżyserem tego, co następnie ogladnę na wielkim ekranie swojego wzroku.

Pamiętam mój egzamin wstępny na studia poprzedzony całoroczną, wytężoną pracą. Cotygodniowe przedzieranie się przez kolejną porcję materiału. Fakty, daty dzienne, bitwy, terminy, życiorysy, szczegóły różnych traktatów i konstytucji. Pamiętam, że gdy poznałem moje wysokie miejsce na liście przyjetych byłem po prostu niewypowiedzianie szczęśliwy. Bo nagle zrozumiałem, że ciężką pracą można i że da się rzeczywiście osiągnąć to, czego się pragnie.

Dzisiaj mam kilka kolejnych celów z tej najwyższej półki. I wiem, że nawet jeśli jutro spadnie deszcz, ja zlecę ze schodów, ucieknie mi autobus, a mój kumpel okaże się gnidą, to na te rzeczy zasadniczo nie mam wpływu. Ale mam wpływ na to kim będę, co osiągnę i jaka będzie jakość mojego kontaktu ze światem w przyszłości. Tak się składa, że patentowane lenie, nawet jeśli mają w cholerę kasy, to jednak zazwyczaj ich życie jest po prostu piekielnie proste, nudne i naprawdę nie do pozazdroszczenia. Nudzi mnie nicnierobienie, tyle

  Nie chce mi się żyć! Po co? Dla kogo?
To ja też się tu chyba powinienem dopisać...

U mnie sprawa wygląda dość podobnie jak u 2 kolegów wyżej.

Gdy miałem 6 lat ojciec zginął na kopalni, rok później w wyniku remontu w domu u matki i tego że mnie zaniedbywała zostałem u dziadków.

Matka robiła co jakiś czas afery, straszyła że mnie zabierze ale tylko na tym się skończyło.

W szkole miałem kumpli, i jednego przyjaciela któremu powiedziałem o tym co teraz piszę.
I tylko jemu mówiłem o tym.

Za czasów szkoły średniej to było fajnie, aż chętnie chodziłem do szkoły nie specjalnie przepadałem za dłuższymi przerwami.

Na koniec szkoły kumpel poznał mnie z pewna laską ( bo nie miałem kogo zaprosić na studniówkę ) zakochałem się, starałem się i nawet nie otrzymałem za to odrobiny szczerości ze strony tej dziewczyny... nie powiedziała mi że nie podobam się jej, że nie jestem w jej typie... nic z tych rzeczy... po prostu kiedyś dostałem od kogoś sms’a w którym ktoś kazał mi się odwalić od niej.

I jak tu się starać znowu po czymś takim? żeby tak chociaż szczerze powiedziała nie...
Ale nie bo po co...

Z tym przyjacielem zerwał mi się kontakt... staram się z nim utrzymać kontakt na gg ale z jego strony słyszę tylko że nie ma czasu, bo studia zaoczne i praca... na gg to jest chyba z raz na tydzień... kiedyś to nawet mi nie odpisał.

Jeszcze z dwoma innymi kumplami utrzymuję kontakt.

Koleżanki to zawsze tylko 2 miałem, bo inne to jakoś mnie nie lubiły... a może wydaje mi się?

Po szkole szukałem pracy i znalazłem, nie jestem z niej bardzo zadowolony... no ale cóż przynajmniej coś mam.

Teraz pracuję, co jakiś czas łapię doła... głównie z samotności
Mimo upływu ponad roku od wydarzenia z tą laska, nadal mam ją w głowie i chyba nadal mi zależy... i jakoś sobie nie wyobrażam tego bym miał się oglądać za innymi, już nie tylko z powodu tamtej ale dlatego że miałem kilka nieprzyjemnych doświadczeń z kobietami.

W pracy nie udało mi się poznać żadnej laski, bo też nie chciałem.

Jedynie na gg poznałem kilka fajnych osób, i to przy okazji grania w ogame i warrock hehe

Teraz to się martwię co będzie dalej... praca, znajomi... dziewczyna... czy kiedyś doświadczę czegoś takiego jak miłość i w ogóle się martwię co będzie dalej

Na terapie kiedyś chodziłem, pomogło ale tylko trochę... potem terapeuta uznał że nie ma sensu tego dalej ciągnąć.

Problemy mam nadal, i nie wiem co z nimi robić... poradźcie coś.
I przyznam że też raz czy dwa o samobójstwie myślałem... ale wybiłem sobie to z głowy... lepiej by było żeby na stałe... a nie na jakiś czas.

Co zrobić??

  Mala konwencja w Radomiu.
Sieee!
Ej Yo czemu te liście tak na mnie lecą?? He he... ok. Biorę to na siebie... Tak jak już wcześniej pisałem...miałem remont studia (full roboty) i nawet mi przez myśl nie przeszło żeby temat na forum wrzucić. Zostałem zaproszony jak kilka innych osób, także nie pomyślałem o tym, ze wieść o tej mini konwencji (a tak naprawdę MAXI) sieee nie rozniesie... Niestety tak się nie stało, ale z drugiej strony było bardzo kameralnie i w tym cały urok.

„Ruda” dzięki za cieple słowa, fajnie było poznać Ciebie i Kudzasa... fajnie się gadało, (historia o kislu i butelce - rządzi!!!) mam nadzieje, ze będzie jeszcze nie jedna okazja!

Szybko musiałem wieszać prace (i niestety szybko zdejmować...bo nie wiedziałem ze wystawa jest czasowa, zakręt na Jana, a ściany w studiu gole by zostały...a tak być nie może...

Generalnie jestem bardzo mile zaskoczony ekipa z Radomia! Zajebisci ludzie, milo się rozmawiało, atmosfera naprawdę na tip-top. Także Pawel – RISPEKCIOR za organizejszyn! Pierwsze koty za ploty. Czegoś takiego brakowało... bo konwencje w Krakowie czy jak ostatnio w LDZ to innego rodzaju imprezy. A w Radomiu powstał taki lokalny (i nie tylko) klimacik, który niewątpliwie zyskał (przynajmniej dla mnie) również dzięki obecności Andrzeja Jelskiego autora książki „Tatuaż”, która w naszym nędznym kraju, jest jedyna pozycja opisującą zagadnienie tatuażu.

Później artfusion... tez klimacik, chociaż DJ dla mnie powinien skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą...Heeeee... No generalnie było śmiesznie. Milo się rysowało w gronie: Spidera (D3XS), Jacka (Bullet Tattoo) i Rafała (Body Art Factory). Prace-ciekawe, podczas aukcji jedna z nich trafiła w moje ręce... stoi na sztaludze w zaszczytnym miejscu studia...(wpadajcie to lookniecie) Cieszy oko i ducha. Także teraz tak pisze na gorąco (praca, praca, praca...)

Fotek jeszcze niema... Na dniach wywołam, to na bank wrzucę...

Popieram tekst: „... za tych z Radomia!”

Pozdro!
Gepas

  II edycja Tattoofestival Łódź
no to sobie zrobie podsumowanie co by przerwac te gadki o fotkachi kto z kim i co

kolejny raz na swoim, czyli konwenty na ktore jedziesz sam bez studia, rozliczasz sie sam ze soba i mozesz robic co chcesz sa super, wiec dlatego chyba mi sie tak podobalo, nawet biorac pod uwage te wszystki zwaly ktore tam czasem byly

super fajna impreza bo pojechalem z moja fiance najpierw do krakowa, pozniej do lodzi z ekipa z kultu do ktorej mam wielki sentyment, duzo starych znajomych ktorych danwo nie widzialem, sporo nowych znajomych ktorzy okazali sie calkiem w porzadku, pare osob ktore podzielalo moje dosc krytyczne zdania o polskiej scenie tattoo i jej bardzo wspolzawodniczym nastawieniu.

moja fiance pokochala moich przyjaciol i polske chociaz ciagle narzekala ze okropnie zimno i chyba zaraz umrze, co nie przeszkodzilo jej w szybkiej nauce podstaw polskiego

super atmosfrea ale to tylko dzieki moim przyjaciolom i znajomym, w koncu nie musialem nic wystawiac bo nigdy tego nie lubilem, samo tatuowanie jak urlop od studia, same przyjemnosci tego zycze wsyztskim tatuatorom ktorzy tam byli i tak bardzo stresowali sie konkursami i wystawianiem prac, wiecej chillu panowie, nie o to tu chodzi, walic nagrody, chodzi o to zeby miec dobry czas, powymienieac sie nowymi trikami, pogadac itp itd... zauwazylem ze polska scena jest teraz bardzo nastawiona na nagrody konwentowe co moze troche wszystko pospuc... no ale na szczescie nie wsyzscy

w sumie trzymalem sie ciagleswojego boksu bo bylo duzo roboty, poznalem tylko coguara ktory wcale nie jest takim dupkiem jak na forum za to zona okazala sie bardzo cicha i sprawiala wrazenie malejarogantki, ale w sumie jak ktos mnie nie zna to ma mnie za najwiekszego egomaniaka i aroganta wiec nie bierz sobie tego do serca bejbe

sprzedalem jeden set flashy i to blondynie, reszte rozdalem haha, niestety w polsce nie ma jeszcze tradycji flashy, moze sie to kiedys zmieni! mam taka nadizeje, fajnie byloby powymieniac sie pracami malowanymi przez innych tatuatorow!

co do samego konwentu to wkurzalo mnie tylko otwieranie miejscowy prawie w tym samym czasie jak wpuszczanie odwiedzajacych co uniemozliwilo mi zrobienie dobrych 3 tatuazy i musialem niestety odmawiac ludziom czego nienawidze, no i przepraszam wszystkich ktorym odmowilem a bylo ich dosc duzo, niestety pierwszenstwo mieli moi przyjaciele ktorych rekawy musialem skonczyc.

no i to ciagle otwieranie drzwi na dole, pierwszy raz w zyciu tatuowalem z para wychodzaca z ust, sorry zonacoguara mam nadzieje ze nie chorowalas!

ze wzgledu na klimat ktory sami sobie tam zroblismy bylo super i nie moge sie doczekac krakowa, jesli tylko zglosza sie so mnie osoby ktorym musialem odmowic w lodzi to bankowo beda mialy pierwszenstwo!

no i to by bylo na tyle,
jakub.

  Dzieje się na Żuławach.
Nowy Dwór Gd. Badania terenowe na Żuławach - etnolodzy na tropie powojennych osadników

Nowy Dwór Gd. Badania terenowe na Żuławach - etnolodzy na tropie powojennych osadników

Zbiór kilkudziesięciu relacji pierwszych powojennych osadników na Żuławach oraz młodszych mieszkańców regionu posłuży jako materiał badawczy i źródłowy do przyszłych naukowych opracowań na temat regionalnej tożsamości. Dotarcie i zdobycie informacji nie było proste.

Grupa studentów etnologii oraz naukowców Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu i Uniwersytetu Śląskiego kończy realizację badań i warsztatów terenowych na Żuławach oraz w Muzeum Żuławskim. Trzydziestu przyszłych etnologów przez ostatnie dni odwiedzało miejsca, gdzie można jeszcze spotkać pierwszych powojennych osadników żuławskich. Na rowerach zwiedzili większość żuławskich miejscowości od Nogatu po Szkarpawę. Rozmawiali z mieszkańcami Nowego Dworu Gd, Solnicy, Cyganka, Jazowej, Marynów, Marzęcina, Tujska. Dowiedzieli się wielu ciekawych rzeczy. Starsi mieszkańcy nadal wspominają miejsca, z których przybyli na Żuławy, z sentymentem myślą o miejscowościach, gdzie się wychowywali.

- Żuławy to obszar bez jednorodnej, zżytej społeczności, stanowi barwną mieszankę kultur i dawnych tradycji- mówi Karolina Pawłowska, studentka UAM.- Prawdopodobnie ma to związek z uwarunkowaniami historycznymi i tym, że lokalna tożsamość na tych terenach ma dopiero kilkadziesiąt lat.

Praktycznie od momentu zakończenia II Wojny Światowej całkowicie zmieniła się tutejsza społeczność, ludność niemiecką zastąpili osadnicy z kresów wschodnich, Ukrainy.

- Odwiedzaliśmy mieszkańców którzy jako jedni z pierwszych, od 1945 roku przybyli na Żuławy, część opowiedziała nam swoje losy i rodzinne historie- opisuje Alicja Janiak, studentka IV roku, mieszkanka Elbląga.- Historia Żuław mnie interesuje, tym bardziej, że to ten region to moje rodzinne strony. Planuję pracę magisterską na ten temat.

Najbardziej rozmowni byli mieszkańcy Nowego Dworu Gd., w mniejszych miejscowościach osoby były mniej ufne. Studenci wybierali do ankiet osoby starsze oraz mieszkańców w wieku około 30- 40 lat, którzy urodzili się już na Żuławach.

Zgromadzony materiał zostanie wykorzystany w późniejszych pracach naukowych. Dodatkowo młodzi badacze zajmowali się katalogowaniem i opisywaniem muzealnych eksponatów.



Mam nadzieje , że zgromadzone materiały będą w jakiejś formie dostępne dla zwykłych zainteresowanych, a nie tylko powiększą zasób opracowań naukowych tworzonych „sztuka dla sztuki”. ;)

  koniec wakacji !!!!!!
Problem - to nie kwestia ostatnich 20 lat - ale wcześniej...
Pochodzę z rodziny nauczycielskiej, Dziadkowie ze strony Mamy byli nauczycielami na Kresach jeszcze przed II Wojną. Moi Rodzice uczyli w szkołach średnich (poz pracą na Uczelni i w PAN). Ja "dorabiałem" do akademickiej pensji pracując w szkole przez lat 7. Była żona skończyła studia pedagogiczne i po kilkunastu latach pracy - nieomal straciwszy głos (tak, tak, - "umiała" sobie załatwić rentę ze względu na chorobę zawodową na tyle w porę, że nie rozwinął się u niej rak strun głosowych) - zrezygnowała z tego - wyuczonego - zawodu. Obecna Lepsza Połowa - pracowała w szkole (polonistka), była nawet vice-dyrem. Zadawała zbyt upierdliwe pytania i z Niej zrezygnowano. Siostra cioteczna również skończyła pedagogikę (w Poznaniu) i przez kilka lat uczyła. Cioteczna szwagierka nadal czynnie uprawia ten zawód. Pomijam liczne grono znajomych oraz Kolegów z Uczelni, którzy nadal "dorabiają" w szkołach państowych, społecznych i prywatnych. Być może miałem pecha, być może miałem szczęście ale nie spotkałem wśród tych ludzi (a sporą część naprawdę znam bardzo dobrze ) taboretów. Oni naprawdę chcieli uczyć i gdy to robili - robili to świetnie (o czym mogą na przykład świadczyć obecne kontakty via "nasza klasa" z byłymi uczniami, liczni olimpijczycy, czy wreszcie to jakie na jakie Uczelnie ci uczniowie się dostawali).
Dlatego też - Szanowna Lucyno i Chiefie - jeśli piszę, że większość tzw. "społeczeństwa" "wie" o nauczycielach, ich zawodzie i problemach tyle - ile wyniesie z wywiadówek (na które w większości chodzą "w obronie" swych przeinteligentnych, przeuroczych, świetnie wychowanych i przegrzecznych pociech, sekowanych - oczywiście niesłusznie - przez "niedouków"), bądź z wypowiedzi równie świetnie zorientowanych w temacie dziennikarzy, polityków czy związkowych działaczy. No albo z kontaktów na wycieczkach.... - jeśli więc tak piszę - to mam podstawy by tak sądzić.
Mam dobry humor po wakcjach, więc nie będę cytował wypowiedzi Filanca. Napiszę łagodniej, acz "po poznańsku". Pieprzycie głupoty...

pozdrawiam
gb
ps
A tak poza tym - na jakiej podstawie śmiecie twierdzić, że przedstawiciele związków zawodowych wypwoadają się w "imieniu" nauczycieli??? Oni wypowiadają się w imieniu własnym - czyli związków... A interesy związku zawodowego - zwłaszcza w przypadku takich grup zawodowych jak nauczyciele, lekarze, służby mundurowe...etc. mało mają "wspólnego" z interesami "szeregowych przdstawicieli rozmaitych grup zawodowych. Naprawdę nie macie tego świadomości?????

  Czym zajmuje się Wydział Hodowli BOK i Koni w Min.Rol ?
Witam

Minister Rolnictwa de facto od pewnego czasu nie nadzoruje Polskiego Klubu Wyścigów Konnych, chociaz w kazdej chwili może skontrolowac działalność PKWK na podstawie ustawy. Gdy pisałem regularnie o wyścigach w latach dziewiędziesiatych w Gazecie Wyborczej / w części Stołecznej/ sprawami hodowli koni wyścigowych i arabskich zajmował się Teofil Podgórski. Dzięki jego gościnności poznałem od podszewki pracę urzędnika państwowego. Pan Podgórski odszedł w końcy czerwca na emeryturę. Trudno zapełnić teraz po nim lukę. Podgórski i Jerzy Budny, poprzedni do pażdziernika 2006 prezes PKWK przyjaznili sie, trudno zatem było mówić o jakiś nadzorze ministra rolnictwa. Obaj wspólnie ustalali szczegóły. Podgórski w zasadzie nie podpisywał własnych pism.

Jestem przekonany, że Budny zawdzięczał Podgórskiemu powtórny wybór na prezesa PKWK w marcu 2006. Podgórski rezegrał sprawę wyboru, jak najlepszy gracz. Przede wszystkim sam wybrał Radę Polskiego Klubu Wyscigów Konnych, zapewniając Budnemu wcześniej większość głosów. Radę wybrał na wiosnę 2005 w ten sposób, że zaproponował wybranym stwowarzyszeniom, delegujacym do niej swoich członków, zgłoszenie większej liczby kandydatów.

Trochę dziwię się, że Andrzej Rybiec, który wygrał w lipcu ubr. konkurs na stanowisko głównego specjalisty, zajmujacego sie hodowlą koni, nie przedłużył umowy po trzymiesięcznym okresie zapoznania sie z pracą po swoim poprzedniku. Rybiec jest pozytywną postacią, ma mnóstwo energii, chęci i pomysłów. Być może te cechy wystraszyły przełożonych. Mam nadzieję , że wykorzystał ten czas właściwie. Przekroczywszy czterdziestkę Rybiec zaocznie skończył studia zootechniczne w SGGW, wiem też , że od wielu lat pasjonuje się wyścigami konnymi oraz hodowlą, i bedzie z niego pożytek, sczególnie tam, gdzie wymagana jest mrówcza praca, np. przy redagowaniu ksiegi stadnej.

Obecnie w sprawach dotyczacych hodowli koni oraz wyścigów konnych decyzje w imieniu ministra rolnictwa podejmuje Wojciech Wojtyra, dyrektor departamentu bezpieczeństwa żywności. Juz sama nazwa tego departamentu mówi, że wyścigi konne są tu na ostatnim miejscu w hierarchii spraw. Pisma dotyczace koni ( i wyścigów) przygotowuje teraz jedna z urzędniczek. Myślę, że sposobem na pobudzenie ministerstwa powinna być aktywność środowiska. W przyszłości trzeba utworzyć nową strukturę, nadzorujacą wyścigi konne i hodowlę koni wyścigowych.

Wiktor Lubicz